14 listopada 2015

Warunki wojny sprawiedliwej (część 1)

Tragedią naszych czasów jest, że tak wielu ludzi konfrontowanych jest z problemami, nieoczekiwanymi tragediami lub katastrofami, w odniesieniu do których brakuje im rozwiązań. Chrześcijanin nigdy nie jest w podobnej rozterce, ponieważ posiada filozofię życia i hierarchię wartości, które istniały na długo zanim wystąpiła dana trudność. Różnica między współczesnym poganinem a prawdziwym chrześcijaninem polega na tym, że pierwszy napotyka na dziwne drogi pozbawione znaków, podczas gdy chrześcijanin ma mapę, na której wszystkie drogi zostały uwzględnione; poganin odczuwa potrzebę zmierzenia czegoś, lecz nie posiada miary; chrześcijanin posiada swój standard wartości, który istnieje, zanim dana rzecz zostanie poddana wycenie. Chrześcijanin jest niczym cieśla, który nosi miarę w swojej kieszeni – nie wie, czy będzie musiał mierzyć podłogi, sufity, budy dla psów, pałace, budynki kin lub kościołów, lecz niezależnie od tego, gdzie będzie mu dane stanąć lub pochylić się, nigdy nie wyrzuci swej miary, nigdy nie postanowi stać się liberałem i sprawić, że stopa będzie mierzyła 13 cali, ani reakcjonistą, który obliczyłby długość stopy na 11 cali. Stopa dla chrześcijanina zawsze będzie miała 12 cali długości, bez względu na postępową edukację. Natomiast współczesny człowiek używa zasad moralnych niczym ubrań. Stosuje on dany zestaw zasad w jednej chwili, inny zestaw w innej chwili, podobnie jak zakłada białe spodnie do gry w tenisa, czarny garnitur do kolacji, kąpielówki na plażę i zdejmuje wszystko, gdy wchodzi do wanny. Jego preferencje determinują jego zasady moralne, podczas gdy to zasady moralne powinny determinować jego preferencje.


Ta różnica między współczesnym poganinem a chrześcijaninem jest prawdziwa nie tylko w przypadku edukacji, ekonomii, polityki lub nauki, lecz również w przypadku wojny. Chrześcijanin nie czeka, aż wojna zostanie wypowiedziana, po to by później drwić z jej sprawiedliwości lub niesprawiedliwości pod wpływem propagandy, emocji lub sloganów. Chrześcijanin posiada zestaw zasad sprawiedliwości, mających swe źródło w odwiecznym umyśle Boga, który poprzedza wszelkie konflikty.  W tym rozdziale zastanowimy się, czym są te zasady w odniesieniu do wojny. Innymi słowy, zapytamy, czy wojna kiedykolwiek jest usprawiedliwiona.  To pytanie sformułowane jest tak, aby zupełnie nie zważać na wojnę toczącą się obecnie (II wojna światowa – przyp. tłum.). Naszym celem jest spisanie niezmiennych katolickich zasad wojny sprawiedliwej – zasad, które posiadaliśmy przed tą wojną, przed Wojną Secesyjną, przed Rewolucją Francuską, przed Lepanto, przed cesarzem Konstantynem  i które będą obowiązywać również długo po tej wojnie. Najpierw ustalimy, jakie są wyznaczniki czynu moralnie słusznego, a później zastosujemy te kryteria do wojny.

W każdym akcie moralnym należy rozważyć następujące trzy czynniki: po pierwsze – cel, po drugie – intencję, po trzecie – okoliczności. Jeśli dany czyn ma być postrzegany jako moralnie słuszny, żaden z tych trzech elementów nie może sprzeciwiać się moralnemu prawu. Aby objaśnić to zagadnienie, często posługujemy się starą łacińską maksymą: Bonum ex integra causa, malum ex quocumque defectu, co oznacza, że wszystkie moralne wyznaczniki danego aktu muszą być dobre: jego cel, jego intencja oraz jego okoliczności. Jeśli jeden z tych wyznaczników dobry nie jest, wówczas nie można uważać, że dany akt jest integralnie dobry. 

Oto przykład: Przypuśćmy, że ktoś chce się dowiedzieć, czy wspomożenie ubogiego przyjaciela, który potrzebuje 1000 dolarów, aby uratować swój biznes, jest czynem moralnie dobrym. Zapytajmy po pierwsze: Jaki jest cel daru? Aby pomóc bliźniemu. Oczywiście jest to dobry cel, ale on sam nie czyni tego aktu moralnie dobrym, gdyż należy rozważyć pozostałe dwa aspekty. 

Po drugie, jaka jest intencja lub motyw danego czynu? Sam czyn może być wprawdzie dobry, ale motyw może być zły. Jeśli motywem w omawianym przypadku jest chęć zdjęcia z przyjaciela ciężaru finansowego, aby mógł zagwarantować sobie i swojej rodzinie normalny standard życia, wówczas czyn ten wciąż jest moralnie dobry, lecz jeśli motywem daru jest zyskanie uznania w oczach żony bliźniego i sprowokowanie jej do złożenia wniosku o rozwód, wówczas czyn ten zostaje zniszczony przez złą intencję. 

Po trzecie, należy spytać: jakie są okoliczności? Jeśli dar zostałby przekazany za pośrednictwem przyjaciółki żony, która – wręczając dar – wyśmiała świętość węzła małżeńskiego i usprawiedliwiła ideę rozwodu twierdząc, że wszyscy się rozwodzą, wówczas dobry czyn zostałby jeszcze bardziej zniszczony i zmarnowany przez niemoralne okoliczności, które mu towarzyszyły. 


Nigdy nie dość przypominania, że wszystkie te trzy czynniki muszą być dobre: sam czyn, intencja i okoliczności. Dlatego dany czyn musi być dobry nie tylko co do celu, lecz również co do środków.  To właśnie o tym zapominają współcześni poganie: myślą, że skoro cel jest dobry, mogą oni posłużyć się takimi środkami, jakie im się podobają. I tak się składa, że tych, którzy zostali zwiedzeni przez kłamstwo, Jezuici nigdy nie nauczali niczego poza tą właśnie tradycyjną doktryną chrześcijańską. 

c.d.n.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: "The Conditions of the Just War", 1941r.