15 listopada 2015

Warunki wojny sprawiedliwej (część 2)


Zastosujmy teraz te zasady do wojny. Wojna jest tylko wtedy sprawiedliwa, gdy jest dobra co do celu, intencji i okoliczności:

1.    Cel wojny musi być dobry; musi się ona toczyć w sprawiedliwej sprawie. Istnieją dwa rodzaje wojen: ofensywne i defensywne. Wojna defensywna jest sprawiedliwa, gdy jest prowadzona w obronie podstawowych i fundamentalnych praw, które zostały odebrane w sposób niesprawiedliwy.  Wojna ofensywna jest sprawiedliwa, jeśli jest jedynym sposobem przywrócenia podstawowych i fundamentalnych praw lub sprawiedliwości. Należy przy tym oczywiście dodać, że wojna jest ostatecznym środkiem zachowania sprawiedliwości, że wypróbowano już wszystkie inne pokojowe środki w celu naprawienia zła i że znaczenie sprawiedliwości, której się broni, jest proporcjonalnie większe od skali zła, które wywołałaby wojna. Jak ujął to w średniowieczu Henryk z Gandawy: „Istnieją dwa rodzaje walki: przez dyskusję lub przemoc. Pierwsza jest typowa dla człowieka, druga – dla dzikich zwierząt. Do tej drugiej wolno się uciekać  tyko wtedy, gdy pierwsza jest daremna”. Wojna nie może być jednocześnie sprawiedliwa po obu stronach. Wątpliwe prawa nie mogą być podstawą sprawiedliwej sprawy. Na ludziach sprawujących władzę spoczywa poważny obowiązek rozważenia wszystkich argumentów, gdyż wojna nie jest problemem politycznym; jest problemem moralnym i religijnym. Gdy istnieją wątpliwości co do tego, czy sprawa, w której toczy się wojna, jest sprawiedliwa, konflikt musi zostać rozstrzygnięty w inny sposób, np. przez arbitraż. Chrześcijanin nie może przyjmować doktryny Stephena Decatura: „Ma rację, czy nie – to moja ojczyzna”. Slogany tego typu zakładają, że ponad narodem nie istnieje żadne prawo, prawo Boże, dlatego wszystko, co postanowi dane państwo, jest słuszne. Chrześcijańska postawa jest następująca: Jeśli nasz kraj się myli, niech zacznie mieć rację, a jeśli ma rację, to w razie potrzeby oddamy zań nasze życie, gdyż umierając za nasz kraj będziemy bronić sprawiedliwości naszego kraju, tożsamej z Boską sprawiedliwością.

2.    Wojna musi być dobra lub sprawiedliwa nie tylko co do celu lub sprawy, lecz również co do intencji. Jedynym motywem, który może usprawiedliwić wojnę, jest promowanie wspólnego dobra i unikanie zła. Wspólne dobro oznacza tu nie tylko dobro wspólne danego narodu, lecz dobro wspólne świata, gdyż żaden naród nie jest dziś hermetycznie zamknięty; porządek i powodzenie każdego narodu wiąże się nierozerwalnie z innymi narodami.  Wojna wypowiedziana w sprawiedliwej sprawie przez legalne władze może stać się niesprawiedliwa z powodu złych motywów tego, który ją prowadzi, np. z chęci zemsty cywilnej, dla zaspokojenia żądzy dominacji, lub dla wywołania wewnętrznych napięć i wzniecenia rewolucji wewnątrz kraju ogarniętego wojną.  Tę ostatnią technikę stosują komuniści, którzy posługują się nawet sprawiedliwą wojną, aby rozniecić wojnę domową. Wojna jest strasznym narzędziem, ostatecznym środkiem, do jakiego można się uciec, by bronić sprawiedliwości i aby skorzystać z tego środka, trzeba mieć czyste serce i czyste dłonie. Dlatego nie wolno mylić sloganów z motywami. Cywilizacja i kultura nie może być ceną bitwy i dlatego nie może być jej pretekstem.

3.    Wojna, by zasłużyć na miano sprawiedliwej, musi być dobra nie tylko co do sprawy i co do motywu, lecz również co do okoliczności lub metod. Złe środki mogą zniszczyć dobre motywy: na przykład złym motywem byłby kolportaż niemoralnej literatury w celu zgromadzenia pieniędzy na potrzeby oddziału położniczego.  Kościół jest szczególnie stanowczy w kwestii okoliczności wojny, które kładą się cieniem na moralności. Gdy w 1937 roku meksykański rząd prześladował religię z wściekłością typową dla hitlerowców, niektórzy myśleli, że rewolta z użyciem przemocy będzie usprawiedliwiona. Z tego powodu, w marcu 1937 roku, Ojciec Święty Pius XI wystosował następujący list do biskupów meksykańskich: Kościół potępia każdą niesprawiedliwą rebelię lub akt przemocy wobec prawnie ukonstytuowanej władzy cywilnej…mimo że prawdą jest, że rozwiązania praktyczne zależą od konkretnych okoliczności, jest naszym obowiązkiem przypomnieć wam kilka zasad, o których zawsze należy pamiętać:

A. Metody stosowane w celu egzekwowania praw są środkami służącymi do osiągnięcia celu lub stanowią cel względny, ale nie cel ostateczny lub absolutny. Na przykład broń jest środkiem; jej użycie nie jest usprawiedliwione tym, że strzela, ale motywem, dla którego strzela. Moralność użycia broni jest pojęciem względnym; istnieje głęboka przepaść między bronią użytą w celu zabicia grubego zwierza a bronią użytą w celu zabicia bogatego wujka.

B. Będąc środkiem służącym do osiągnięcia danego celu, sposoby egzekwowania praw muszą być legalnymi aktami, a nie aktami wewnętrznie złymi. Innymi słowy, cel nie usprawiedliwia środków. Nieważne, jak wielka byłaby odniesiona korzyść, jeśli w celu jej osiągnięcia pogwałcone zostanie prawo moralne. Nie wolno mi zatłuc milionera, aby zdobyć pieniądze w celu zakupu ambulansów dla rannych.

C. Ponieważ metody egzekwowania praw powinny być proporcjonalne do celu, mogą być użyte tylko w takim stopniu, jaki wydaje się konieczny dla osiągnięcia, w pełni lub częściowo, danego celu i w stopniu, jaki nie wyrządzi społeczeństwu większej krzywdy niż krzywda, którą miały naprawić. Na przykład bombowiec jest środkiem, który służy wygraniu wojny. Użycie go w celu zbombardowania szpitali nie jest proporcjonalne do wyżej wymienionego celu i dlatego jest nieusprawiedliwione. Nie istnieją granice tego, co ludzie chcą robić podczas wojny, ponieważ fizycznie mogą zrobić wszystko; istnieją granice tego, co wolno robić podczas wojny, ponieważ – ze względów moralnych – istnieją rzeczy, których ludzie robić nie powinni, np. zabijać jeńców wojennych, ignorować wywieszenia białej flagi, zmuszać podbitych narodów, a w szczególności kobiet, do maszerowania na bitwę przed żołnierzami.  Kościół katolicki oficjalnie uważa, że bombardowanie obszarów zamieszkałych przez cywili jest niesprawiedliwą metodą prowadzenia wojny, a L’Osservatore Romano zadeklarowało 10 czerwca 1938 roku, że protesty świata przeciw bombardowaniom w Hiszpanii były usprawiedliwione, ponieważ bombardowane obszary nie były przedmiotem militarnego zainteresowania.

c.d.n. 


Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: "The Conditions of the Just War", 1941r.

14 listopada 2015

Warunki wojny sprawiedliwej (część 1)

Tragedią naszych czasów jest, że tak wielu ludzi konfrontowanych jest z problemami, nieoczekiwanymi tragediami lub katastrofami, w odniesieniu do których brakuje im rozwiązań. Chrześcijanin nigdy nie jest w podobnej rozterce, ponieważ posiada filozofię życia i hierarchię wartości, które istniały na długo zanim wystąpiła dana trudność. Różnica między współczesnym poganinem a prawdziwym chrześcijaninem polega na tym, że pierwszy napotyka na dziwne drogi pozbawione znaków, podczas gdy chrześcijanin ma mapę, na której wszystkie drogi zostały uwzględnione; poganin odczuwa potrzebę zmierzenia czegoś, lecz nie posiada miary; chrześcijanin posiada swój standard wartości, który istnieje, zanim dana rzecz zostanie poddana wycenie. Chrześcijanin jest niczym cieśla, który nosi miarę w swojej kieszeni – nie wie, czy będzie musiał mierzyć podłogi, sufity, budy dla psów, pałace, budynki kin lub kościołów, lecz niezależnie od tego, gdzie będzie mu dane stanąć lub pochylić się, nigdy nie wyrzuci swej miary, nigdy nie postanowi stać się liberałem i sprawić, że stopa będzie mierzyła 13 cali, ani reakcjonistą, który obliczyłby długość stopy na 11 cali. Stopa dla chrześcijanina zawsze będzie miała 12 cali długości, bez względu na postępową edukację. Natomiast współczesny człowiek używa zasad moralnych niczym ubrań. Stosuje on dany zestaw zasad w jednej chwili, inny zestaw w innej chwili, podobnie jak zakłada białe spodnie do gry w tenisa, czarny garnitur do kolacji, kąpielówki na plażę i zdejmuje wszystko, gdy wchodzi do wanny. Jego preferencje determinują jego zasady moralne, podczas gdy to zasady moralne powinny determinować jego preferencje.


Ta różnica między współczesnym poganinem a chrześcijaninem jest prawdziwa nie tylko w przypadku edukacji, ekonomii, polityki lub nauki, lecz również w przypadku wojny. Chrześcijanin nie czeka, aż wojna zostanie wypowiedziana, po to by później drwić z jej sprawiedliwości lub niesprawiedliwości pod wpływem propagandy, emocji lub sloganów. Chrześcijanin posiada zestaw zasad sprawiedliwości, mających swe źródło w odwiecznym umyśle Boga, który poprzedza wszelkie konflikty.  W tym rozdziale zastanowimy się, czym są te zasady w odniesieniu do wojny. Innymi słowy, zapytamy, czy wojna kiedykolwiek jest usprawiedliwiona.  To pytanie sformułowane jest tak, aby zupełnie nie zważać na wojnę toczącą się obecnie (II wojna światowa – przyp. tłum.). Naszym celem jest spisanie niezmiennych katolickich zasad wojny sprawiedliwej – zasad, które posiadaliśmy przed tą wojną, przed Wojną Secesyjną, przed Rewolucją Francuską, przed Lepanto, przed cesarzem Konstantynem  i które będą obowiązywać również długo po tej wojnie. Najpierw ustalimy, jakie są wyznaczniki czynu moralnie słusznego, a później zastosujemy te kryteria do wojny.

W każdym akcie moralnym należy rozważyć następujące trzy czynniki: po pierwsze – cel, po drugie – intencję, po trzecie – okoliczności. Jeśli dany czyn ma być postrzegany jako moralnie słuszny, żaden z tych trzech elementów nie może sprzeciwiać się moralnemu prawu. Aby objaśnić to zagadnienie, często posługujemy się starą łacińską maksymą: Bonum ex integra causa, malum ex quocumque defectu, co oznacza, że wszystkie moralne wyznaczniki danego aktu muszą być dobre: jego cel, jego intencja oraz jego okoliczności. Jeśli jeden z tych wyznaczników dobry nie jest, wówczas nie można uważać, że dany akt jest integralnie dobry. 

Oto przykład: Przypuśćmy, że ktoś chce się dowiedzieć, czy wspomożenie ubogiego przyjaciela, który potrzebuje 1000 dolarów, aby uratować swój biznes, jest czynem moralnie dobrym. Zapytajmy po pierwsze: Jaki jest cel daru? Aby pomóc bliźniemu. Oczywiście jest to dobry cel, ale on sam nie czyni tego aktu moralnie dobrym, gdyż należy rozważyć pozostałe dwa aspekty. 

Po drugie, jaka jest intencja lub motyw danego czynu? Sam czyn może być wprawdzie dobry, ale motyw może być zły. Jeśli motywem w omawianym przypadku jest chęć zdjęcia z przyjaciela ciężaru finansowego, aby mógł zagwarantować sobie i swojej rodzinie normalny standard życia, wówczas czyn ten wciąż jest moralnie dobry, lecz jeśli motywem daru jest zyskanie uznania w oczach żony bliźniego i sprowokowanie jej do złożenia wniosku o rozwód, wówczas czyn ten zostaje zniszczony przez złą intencję. 

Po trzecie, należy spytać: jakie są okoliczności? Jeśli dar zostałby przekazany za pośrednictwem przyjaciółki żony, która – wręczając dar – wyśmiała świętość węzła małżeńskiego i usprawiedliwiła ideę rozwodu twierdząc, że wszyscy się rozwodzą, wówczas dobry czyn zostałby jeszcze bardziej zniszczony i zmarnowany przez niemoralne okoliczności, które mu towarzyszyły. 


Nigdy nie dość przypominania, że wszystkie te trzy czynniki muszą być dobre: sam czyn, intencja i okoliczności. Dlatego dany czyn musi być dobry nie tylko co do celu, lecz również co do środków.  To właśnie o tym zapominają współcześni poganie: myślą, że skoro cel jest dobry, mogą oni posłużyć się takimi środkami, jakie im się podobają. I tak się składa, że tych, którzy zostali zwiedzeni przez kłamstwo, Jezuici nigdy nie nauczali niczego poza tą właśnie tradycyjną doktryną chrześcijańską. 

c.d.n.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: "The Conditions of the Just War", 1941r.

Jaki czyn jest moralnie dobry?

W każdym akcie moralnym należy rozważyć następujące trzy czynniki: po pierwsze – cel, po drugie – intencję, po trzecie – okoliczności. Jeśli dany czyn ma być postrzegany jako moralnie słuszny, żaden z tych trzech elementów nie może sprzeciwiać się moralnemu prawu. Aby objaśnić to zagadnienie, często posługujemy się starą łacińską maksymą: Bonum ex integra causa, malum ex quocumque defectu, co oznacza, że wszystkie moralne wyznaczniki danego aktu muszą być dobre: jego cel, jego intencja oraz jego okoliczności. Jeśli jeden z tych wyznaczników dobry nie jest, wówczas nie można uważać, że dany akt jest integralnie dobry.

Oto przykład: Przypuśćmy, że ktoś chce się dowiedzieć, czy wspomożenie ubogiego przyjaciela, który potrzebuje 1000 dolarów, aby uratować swój biznes, jest czynem moralnie dobrym. Zapytajmy po pierwsze: Jaki jest cel daru? Aby pomóc bliźniemu. Oczywiście jest to dobry cel, ale on sam nie czyni tego aktu moralnie dobrym, gdyż należy rozważyć pozostałe dwa aspekty.

Po drugie, jaka jest intencja lub motyw danego czynu? Sam czyn może być wprawdzie dobry, ale motyw może być zły. Jeśli motywem w omawianym przypadku jest chęć zdjęcia z przyjaciela ciężaru finansowego, aby mógł zagwarantować sobie i swojej rodzinie normalny standard życia, wówczas czyn ten wciąż jest moralnie dobry, lecz jeśli motywem daru jest zyskanie uznania w oczach żony bliźniego i sprowokowanie jej do złożenia wniosku o rozwód, wówczas czyn ten zostaje zniszczony przez złą intencję.

Po trzecie, należy spytać: jakie są okoliczności? Jeśli dar zostałby przekazany za pośrednictwem przyjaciółki żony, która – wręczając dar – wyśmiała świętość węzła małżeńskiego i usprawiedliwiła ideę rozwodu twierdząc, że wszyscy się rozwodzą, wówczas dobry czyn zostałby jeszcze bardziej zniszczony i zmarnowany przez niemoralne okoliczności, które mu towarzyszyły.


Nigdy nie dość przypominania, że wszystkie te trzy czynniki muszą być dobre: sam czyn, intencja i okoliczności. Dlatego dany czyn musi być dobry nie tylko co do celu, lecz również co do środków.  To właśnie o tym zapominają współcześni poganie: myślą, że skoro cel jest dobry, mogą oni posłużyć się takimi środkami, jakie im się podobają. I tak się składa, że tych, którzy zostali zwiedzeni przez kłamstwo, Jezuici nigdy nie nauczali niczego poza tą właśnie tradycyjną doktryną chrześcijańską.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: "The Conditions of the Just War", 1941r.