29 lipca 2015

Jak zagłuszyć głos sumienia?

Głos sumienia można zagłuszyć na cztery sposoby: zabijając je, zaprzeczając jego istnieniu, topiąc je i uciekając od niego. Nietzsche jest inspiracją dla tych, którzy zabijają sumienie. Ten filozof był szczerym zwolennikiem grzeszenia aż do punktu, w którym sumienie ulegnie całkowitej zatracie i nie potrafi już rozróżnić między dobrem a złem (...).

Nietzsche nawołuje do czegoś, co nazywa on "przewartościowaniem wartości", w wyniku którego dobro staje się złem, a zło dobrem. Jeśli taka patologia trwa wystarczająco długo, można zabić sumienie. Gdy człowiek zaczyna pracować w fabryce kotłów, hałas będzie go ogłuszał przez pierwszych kilka miesięcy; później dany robotnik przestanie go w ogóle słyszeć. W podobny sposób można wygłuszyć sumienie, a jego głos nie będzie słyszalny aż do ostatnich chwil naszego życia; wtedy ożyje ono na nowo. 

Innym sposobem ucieczki od głosu sumienia jest zaprzeczenie jego istnieniu (...). Przybiera ono zwykle formę racjonalizacji, czyli dostosowania naszego sumienia do sposobu, w jaki żyjemy. Zaprzeczając istnieniu najwyższego standardu poza samym sobą, człowiek może uciec przed samoobwinianiem się; jego życie staje się wtedy niekończącą się misją zachowywania własnej twarzy. Marksizm jest jedną z takich form zagłuszania sumienia, ponieważ winę za nasze wewnętrzne napięcia przypisuje on warunkom ekonomicznym. Inne ideologie luźno wiążą kwestię sumienia z wpływem stada. Takie filozofie zakładają, że zachowanie danego człowieka zawsze zależy od innych, a nie od niego samego. Z jednej strony twierdzą one, że człowiek nie jest wolny, lecz zarazem domagają się, aby miał on prawo do swobodnego wyboru swoich własnych poglądów. 

Trzecia ucieczka polega na topieniu sumienia (...). Gdy zdamy sobie sprawę z tego, że każdego dnia w Stanach zjednoczonych sprzedaje się 6 milionów tabletek nasennych i że wartość spożywanego alkoholu oszacowano na 50 dolarów na osobę (włączając w to mężczyzn, kobiety i dzieci), gdy uświadomimy sobie, że w USA żyje 700 tysięcy potwierdzonych alkoholików i zdiagonozowano 3 miliony przypadków zaburzeń osobowości typu borderline, dostrzeżemy wyraźnie, że wielu spośród nas stara się topić wszelkie poczucie własnej odpowiedzialności i wolności, zrzucając z siebie ciężar wolnego wyboru.

Nie należy ignorować czwartej metody zagłuszania sumienia - ucieczki od niego. Również tę formę można zaobserwować wśród osób uzależnionych od narkotyków i alkoholu; stracili oni zdolność mierzenia się z jakimikolwiek nieprzyjemnościami (...). Ci, którzy uciekają przed wymogami sumienia, drżą na myśl o wysiłku podjęcia jakiejkolwiek decyzji lub o wysiłku przezwyciężenia ich aktualnego stanu; zmierzenie się z trudnościami wiąże się bowiem ze zbyt dużymi nieprzyjemnościami. Kłopot tych ludzi to "bałwochwalstwo wygody". Jest to powszechna dolegliwość. Współczesnemu człowiekowi wydaje się, że życie powinno przebiegać spokojnie, że nie ma w nim miejsca na niedogodności, że wszystko powinno funkcjonować tak doskonale, jak gadżety, którymi lubi się on otaczać i od których coraz bardziej się uzależnia. Człowiek taki pogodzi się z trudnościami życiowymi tylko wtedy, gdy spodziewa się za nie specjalnej nagrody. Wielu ludzi wciąż potrafi znosić pewną ilość nieprzyjemności, jeśli wiążą się z rzeczami, o które warto walczyć: gotowi są ponieść wielki wysiłek, aby osiągnąć większy dochód lub prestiż społeczny. Lecz są wśród nas inni, którzy nie są gotowi na najmniejsze, konieczne cierpienia wiążące się z życiem codziennym. W nietrzeźwości lub innych formach odurzenia szukają oni ucieczki od tych cierpień i od odpowiedzialności. Poprzez swą próbę ucieczki od wszelkiego wysiłku potwierdzają oni ideę zawartą w Księdze Rodzaju, zgodnie z którą praca jest karą, którą człowiek nie jest w stanie się cieszyć.

Należy zauważyć, że wszystkie formy tłumienia ludzkiej winy wywierają wpływ na podświadomość i na ludzkie ciało. Każde odrzucenie sumienia jako głosu Boga może przez chwilę wydawać się skuteczne, ale nadejdzie dzień, w którym pogwałcone sumienie zwróci się z furią przeciw swej ofierze, dręcząc ją na jawie i zatruwając jej sny, zamieniając ciemność w koszmar. Gdy w nocy zwiększa się nasza wewnętrzna zdolność widzenia, nieczyste sumienie nie może zasnąć z obawy przed tym, że ujrzymy je w całej jego brzydocie. Nic tak bardzo nie potęguje niezdrowego strachu jak głęboko skrywana wina. 

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: "Peace of Soul", 1949r., str. 102-104.