wtorek, 25 marca 2014

Ryzykowna wolność

Każdy, kto daje innej osobie wolność, podejmuje wielkie ryzyko. Ojciec tęskni do dnia, w którym jego syn stanie się niezależny i zdolny do podejmowania własnych decyzji. Owa nadzieja nie jest pozbawiona obaw, gdyż wolność może być użyta albo w sposób, który niesie szczęście, albo w taki, który przynosi nieszczęście. W pewnym sensie, nawet Bóg podjął ogromne ryzyko, gdy uczynił On człowieka wolnym, gdyż właśnie wolność stania się synem Odwiecznego Ojca zakładała możliwość stania się buntownikiem.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: "Wstęp do religii", 2014r., str. 41.

sobota, 22 marca 2014

Co zrobi dla ciebie wiara? (4)

Będziesz mniej myślał o tym, co masz odłożyć, a więcej o tym, co możesz ze sobą zabrać, gdy umrzesz. Twoje buntownicze nastroje ustąpią rezygnacji. Twoja tendencja do zniechęcenia, która wynikała z pychy, stanie się dodatkowym powodem do tego, żebyś rzucił się niczym zranione dziecko w ramiona kochającego Ojca. Przestaniesz być samotnikiem i zaczniesz czerpać siły ze wspólnoty świętych i z Ciała Chrystusa. 

Zaczniesz myśleć, że Boża miłość nie jest emocjonalnym paternalizmem, lecz niezmiennym oddaniem dobroci, której poddajesz się nawet wtedy, gdy to boli. Zachowasz pokój nie tylko wtedy, gdy rzeczy będą układać się po twojej myśli, lecz gdy zwrócą się przeciwko tobie, ponieważ - cokolwiek się zdarzy - przyjmiesz to jako wolę Bożą. Będziesz tłumił w sobie wszystkie nieumiarkowane pragnienia, wszystkie zarozumiałe roszczenia, wszelkie haniebne folgowanie sobie, gdyż blokują one drogę do Tego, który jest twoją Drogą, twoją Prawdą i twoim Życiem.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: "Wstęp do Religii", 2014r., str. 160.

piątek, 21 marca 2014

Co zrobi dla ciebie wiara? (3)

Wiara zachowa twoją jakość. Czyż nie zauważyłeś, że gdy człowiek przestaje wierzyć w Boga, przestaje on także wierzyć w człowieka? Czy zaobserwowałeś, że jeśli pracowałeś dla osoby lub z osobą, która posiadała głęboką wiarę w Chrystusa, zawsze byłeś traktowany z uprzejmością, z miłością bliźniego i postrzegany byłeś jako ktoś równy tej osobie? Nie mógłbyś znaleźć człowieka, który prawdziwie kocha Boga i który jest podły wobec swojego bliźniego.

Czy zauważyłeś, że gdy ludzie tracą wiarę w Boga, stają się samolubni, niemoralni i okrutni? W kosmicznej skali, gdy religijność maleje, wzrasta tyrania; gdy ludzie tracą wiarę w Boskość, tracą też wiarę w ludzkość. Tam, gdzie Bóg jest wyjęty spod prawa, człowiek zostaje zniewolony.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: "Wstęp do Religii", 2014r., str. 158.

czwartek, 20 marca 2014

Co zrobi dla ciebie wiara? (2)

Wiara odpowie na podstawowe problemy w twoim życiu. Dlaczego? Skąd? Dokąd? Jeśli nie masz wiary, jesteś jak człowiek, który stracił swą pamięć i który, będąc zamknięty w ciemnym pokoju, czeka na odzyskanie pamięci. Możesz robić setki rzeczy: bazgrać coś na tapecie, wycinać swoje inicjały na podłodze i malować sufit. Lecz jeśli masz dowiedzieć się, dlaczego tam jesteś i dokąd zmierzasz, będziesz musiał rozszerzyć swój świat ponad przestrzeń i czas. Ten pokój posiada drzwi wyjściowe. Twój rozum może je odnaleźć. Lecz twój rozum nie może stworzyć światła, które zaleje pokój ani nowego świata, do którego się przeniesiesz, świata, który jest pełen znaków na drodze ku Miastu Pokoju i Wiecznej Szczęśliwości z Bogiem.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: "Wstęp do Religii", 2014r., str. 157.

środa, 19 marca 2014

Co zrobi dla ciebie wiara? (1)

Wiara zachowa twoją wolność. Żyjesz wciąż w świecie, w którym masz wolność zadawania pytań. O ile nie zbudujesz oporu wobec zorganizowanej propagandy, która coraz bardziej wpada w ręce różowych i czerwonych, staniesz się ofiarą ich praw i ich władzy, której nadrzędnym celem jest odebranie ci twojej wolności.

Nasz Zbawiciel powiedział: "prawda was wyzwoli". Odwracając Jego słowa, oznaczają one, że jeśli nie poznasz Prawdy, będziesz niewolnikiem. Jeśli nie znasz prawdy o dodawaniu i odejmowaniu, nie będziesz wystarczająco wolny, aby prowadzić księgi rachunkowe; jeśli nie wiesz, że zebra ma paski, nie będziesz wystarczająco wolny, aby ją narysować. Jeśli nie znasz prawdy o naturze człowieka, nie będziesz wystarczająco wolny, aby postępować jak człowiek.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: "Wstęp do Religii", 2014r., str. 156-157.

wtorek, 18 marca 2014

Jeden dobry uczynek dziennie

(…) nic nie wyrządziło takiej szkody zdrowej życzliwości, jak przekonanie, że powinniśmy wykonać jeden dobry uczynek dziennie. Dlaczego jeden dobry uczynek? A co z wszystkimi innymi uczynkami? Miłość chrześcijańska jest nawykiem, a nie jednym odosobnionym uczynkiem. Mąż i żona pojechali na przejażdżkę. Widzą młodą blondynkę, która zmienia oponę na poboczu. Mąż wysiada, aby jej pomóc. Czy zrobiłby to, gdyby owa kobieta miała pięćdziesiąt lat? Zmienia on oponę, brudzi swoje ubranie, rani swoje palce, lecz czyni to wszystko z uprzejmością, nadmierną słodkością i promiennym urokiem. Gdy wraca do swojego samochodu, a jego serce żarzy się dobrym uczynkiem, jego żona mówi: Chciałabym, abyś był tak miły dla mnie, gdy proszę cię, abyś skosił trawnik. Wczoraj, gdy poprosiłam cię, abyś przyniósł mleko, zapytałeś: A co, jesteś kaleką?

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: "Wstęp do Religii", 2014r., str. 178-179.

poniedziałek, 17 marca 2014

Trzy rodzaje dusz

W obliczu zła istnieją trzy rodzaje dusz. Istnieją takie [dusze], które czynią zło, zaprzeczają temu, że istnieje zło i nazywają je dobrem. "Owszem, nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu." (J 16:2). Istnieją też takie [dusze], które widzą zło w innych, lecz nie widzą go w samych sobie i które "pochlebiają" swojej własnej cnocie poprzez krytykowanie innych. "Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata." (Mt 7:5). Wreszcie, istnieją takie [dusze], które dźwigają ciężar cudzej niedoli i grzechu, jak gdyby był to ich własny ciężar.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: "Peace of Soul", 1949r., strona nieznana.

niedziela, 16 marca 2014

A bliźniego swego, jak siebie samego

Chrześcijaństwo, w dość dziwny sposób, zaczyna się od założenia, że ludzie są samolubni. Boskie Przykazanie miłości Boga i bliźniego zakłada, że każdy człowiek kocha samego siebie. Te trzy słowa "jak siebie samego" łamią wszelkie samolubstwo. Stawiają ono pytanie: w jaki sposób człowiek kocha samego siebie. Zawsze jest coś, co człowiek w sobie lubi i coś, czego w sobie nie lubi. Lubi swoje życie, więc siedzi w wygodnym krześle, nosi wygodne ubrania, odżywia swoje ciało itd. Nie lubi siebie, gdy robi z siebie głupka lub gdy urazi przyjaciela. Innymi słowy, lubi siebie jako osobę stworzoną na obraz i podobieństwo Boga, a nie lubi się, gdy niszczy ten wizerunek. W ten sposób należy kochać bliźniego. Należy kochać go jako osobę, nawet grzesznika, gdyż grzesznik jest osobą. Nie należy jednak kochać grzechu, gdyż wypacza on Boskie podobieństwo. Mówiąc bardziej konkretnie, należy kochać komunistów i nienawidzić komunizm.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło nieznane.

piątek, 14 marca 2014

Dlaczego powinniśmy się modlić?

Dlaczego powinniśmy się modlić? Hmm, a po co oddychać? Musimy pobierać świeże powietrze i pozbywać się zepsutego; musimy pobierać nową energię i pozbywać się starej słabości... podobnie jak bateria czasem rozładowuje się i musi zostać wymieniona, tak i my musimy odnawiać się w naszym duchowym wigorze.

Nasz Pan powiedział: "Beze Mnie nic nie możecie uczynić". Och tak, możemy jeść i pić, możemy również grzeszyć, lecz nie możemy bez Niego uczynić niczego, co pozwoli nam gromadzić nadprzyrodzone zasługi i zdobyć Niebo.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło nieznane.

wtorek, 11 marca 2014

Świętość

Świętość nie jest kwestią porzucania lub rezygnowania z czegoś dla Chrystusa; jest ona kwestą wymiany. W świecie duchowym okazuje się, że istnieje wiele rzeczy, bez których mogę się obyć i wraz ze wzrostem mojej znajomości z Chrystusem, przekonuję się, że mogę się obyć bez grzechu, lecz nie mogę się obyć bez spokoju sumienia, zatem wymieniam ten pierwszy na ów drugi. Poznając Go jeszcze bardziej dogłębnie, przekonuję się, iż mogę się obyć bez dóbr tego świata, lecz nie mogę się obyć bez bogactwa łaski Chrystusa, więc wymieniam te pierwsze na to drugie i w ten właśnie sposób święty kontynuuje wymianę jednych rzeczy na inne. I w ten sposób, czyniąc się biednym, staje się on bogaty, a czyniąc się niewolnikiem - staje się człowiekiem wolnym.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: "Manifestations of Christ", 1933r., strona nieznana.

poniedziałek, 10 marca 2014

Szacunek do kobiet a poziom cywilizacji

Poziom cywilizacji jest określany przez poziom reprezentowany przez kobiety. Im wyższe są wymagania kobiety, tym więcej oczekuje się od mężczyzny. W tych pogańskich czasach, kiedy kobiety chcą być tylko równe mężczyznom, straciły one wszelki szacunek. W czasach chrześcijańskich, kiedy mężczyźni byli silni, kobiety były najbardziej szanowane.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

niedziela, 9 marca 2014

61 minut

Zapraszamy do przeczytania napisanego we wrześniu 2011 roku poruszającego świadectwa Bonnie Engstrom, matki małego Jamesa Fultona, którego uzdrowienie zostało uznane przez watykańskich ekspertów za niemożliwe do wyjaśnienia z medycznego punktu widzenia.

***

61 minut


Dokładnie rok temu urodziłam mojego syna, martwego syna. Położono mi go na chwilę w ramionach: był cichy, siny i słaby. Położna i jej asystentka wzięły go ode mnie i zaczęły go reanimować. Nie mogły znaleźć pulsu. Nie oddychał. Ponieważ działo się to w naszym domu (był to mój trzeci, zaplanowany poród domowy), wezwano pogotowie. 

Podczas gdy położna kontynuowała reanimację i gdy czekaliśmy na karetkę, mój mąż wziął wodę i ochrzcił go imionami, które wybraliśmy: James Fulton. Pamiętam, że siedziałam na podłodze, wciąż powtarzając w głowie: “Fulton Sheen, Fulton Sheen, Fulton Sheen”. Przypuszczam, że była to jedyna namiastka modlitwy, na jaką mogłam się zdobyć, przypuszczam, że w ten sposób próbowałam prosić arcybiskupa Sheena, aby wstawiał się za moim synem. 

Wreszcie przyjechali ratownicy i w pośpiechu zabrali Jamesa. Po drodze próbowali wywołać akcję serca i wstrzyknęli mu w kolanko dwie dawki epinefryny. Żadna z nich nie zadziałała, a jedna wyciekła, przez co cała jego prawa noga – od paluszków aż do pośladka – przybrała czarny, siny i fioletowy kolor. Na oddziale ratunkowym lekarze i pielęgniarki próbowali go ratować przez kolejne 18 minut. Jedna z pielęgniarek powiedziała mi, że chciała, aby matka Jamesa mogła choć przez chwilę potrzymać go żywego w ramionach. Przez pięć minut, przez godzinę – chciała, żeby mój syn żył wystarczająco długo, abym mogła się z nim pożegnać. 

Wykonali USG jego serduszka. Trzepotało ono, ale nie biło. Pielęgniarka trzymała jego stópkę; później powiedziała mi, że była ona “zimna i martwa”. Został zaintubowany, podano mu tlen, lecz nie sposób było doprowadzić wystarczającą ilość tlenu do mózgu i innych organów przy pomocy uciskania klatki piersiowej. Wezwano neonatologa, który zdecydował o zaprzestaniu reanimacji, aby można było podać czas zgonu. 

Mój mały synek, James Fulton, ważący 4,42kg, pozostawał bez tętna przez 61 minut.

Wszyscy zaprzestali reanimacji. I wtedy jego serce zaczęło bić. 

James został przyjęty na oddział intensywnej terapii noworodków w Szpitalu Dziecięcym stanu Illinois i natychmiast go “schłodzono” – jest to nowy rodzaj terapii polegający na obniżeniu temperatury ciała o kilka stopni, aby zapobiec dalszym, sukcesywnym uszkodzeniom mózgu i innych organów. Przez trzy dni pozostawał w farmakologicznej śpiączce i w drgawkach, cały przykryty rurkami i kablami. Myśleli, że nie przeżyje tygodnia. Myśleli, że straci prawą nóżkę z powodu chemicznych oparzeń. Myśleli, że JEŚLI przeżyje, będzie “roślinką”. Próbowali dodawać nam otuchy, lecz myśleli, że prawdopodobnie spędzi resztę życia przywiązany do wózka inwalidzkiego, niewidomy, ciężko upośledzony umysłowo, uzależniony od respiratora, karmiony przez sondę, w pieluchach, niezdolny do tego, aby komunikować miłość. 

Badanie elektroencefalografem wykazało bardzo nienormalną aktywność mózgu. Rezonans magnetyczny wykazał, że mózg został mocno uszkodzony na skutek poważnego niedotlenienia. 

Chwilami zastanawiałam się, czy nie powinniśmy byli po prostu zostać w domu i nie wzywać pogotowia. Martwiłam się, że stałam się Doktorem Frankensteinem, który, przy pomocy innych ludzi, na siłę utrzymał Jamesa przy życiu. Martwiłam się, że będą go traktować jak potwora. 

W sytuacji, w której się znajdowaliśmy, mogłam albo martwić się, albo mieć nadzieję. Mogłam się bać albo mogłam zaufać. Zdecydowaliśmy się na poród domowy poprzez modlitwę, wiedziałam więc, że podążaliśmy za Bożym planem na nasze życie. Nie wiedziałam, jak to się skończy, ale wiedziałam, że nie mogłabym żyć w ciemności - musiałam mieć nadzieję i ufać - musiałam żyć w Światłości.

Zatem modliliśmy się i prosiliśmy innych ludzi, aby modlili się wraz z nami. Dwa dni po narodzinach Jamesa sto osób, spośród których wielu ledwo znałam, przybyło do katedry diecezjalnej w Peorii. W kościele, w którym Fulton Sheen służył do Mszy świętej i w którym później został wyświęcony, odprawiliśmy świętą godzinę adoracji oraz uczestniczyliśmy we Mszy św. Razem modliliśmy się o wstawiennictwo Sheena: Odwieczny Ojcze, Ty sam obdarzasz nas wszelkim błogosławieństwem w Niebie i na ziemi, przez zbawczą misję Twojego Boskiego Syna, Jezusa Chrystusa, i za przyczyną Ducha Świętego. Jeśli jest to zgodne z Twoją wolą, wynieś do chwały Twego sługę, Fultona J. Sheena, przez udzielenie łaski, o którą teraz prosimy Cię przez jego modlitewne wstawiennictwo – aby ciało Jamesa Fultona wyzdrowiało i funkcjonowało normalnie, i aby został ocalony od jakiegokolwiek uszkodzenia mózgu. Prosimy Cię o to ufnie przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Znajomi opowiadali historię Jamesa na Facebooku, [przekazywali ją] w e-mailach, [opisywali] na blogach, opowiadali ją swoim grupom i łańcuchom modlitewnym, grupom studiów biblijnych, członkom własnych rodzin i znajomym. Ludzie na Alasce, w Nowym Jorku, w Meksyku, w Peru, w Niemczech, w Irlandii i w Kanadzie modlili się za mojego syna, prosząc Sheena o wstawiennictwo. Ateiści prosili swoich wierzących znajomych, aby modlili się za niego. Dzieci w szkołach katolickich w całym stanie Illinois codziennie w swoich klasach recytowały modlitwę [o wstawiennictwo] Sheena. Małe dzieci wymieniały go jako główną intencję swoich modlitw. Mój tato znów zaczął regularnie uczestniczyć we Mszy św.

I Pan Bóg odpowiedział na te modlitwy. Jezus Chrystus uzdrowił mojego syna. Duch Święty wypełnił serca Jego wiernych. A Sheen kontynuował ewangelizowanie przez swojego imiennika, a mojego syna. Nie minęło kilka dni, a jego nerki, wątroba i okrężnica zaczęły działać. Jego noga zdrowiała. Tydzień po urodzeniu oddychał już bez wspomagania. Jego ciśnienie krwi było dobre. Zaczął jeść z butelki. Odstawiono środki przeciwbólowe i zaczął reagować na mnie, na odwiedzających go, pielęgniarki i lekarzy. Po siedmiu tygodniach wrócił ze szpitala do domu. Powtórny rezonans magnetyczny nie wykazał już uszkodzeń mózgu. Profilaktyczna sonda żołądkowa została usunięta, kiedy skończył sześć miesięcy. Teraz turla się, czołga i pływa, a wkrótce zacznie chodzić. Je płatki Cheerios, wybierając je za pomocą
kciuka i palca wskazującego. Piszczy ze śmiechu, bawi się klockami, podkrada zabawki swojemu starszemu rodzeństwu, a jego rozwój został określony przez terapeutów rozwojowych i fizjoterapeutów jako prawidłowy dla jego wieku.


Moja rodzina i ja wierzymy, że Pan Bóg wskrzesił Jamesa z martwych i uzdrowił jego ciało. Wierzymy, iż uczynił to za wstawiennictwem Arcybiskupa Sheena. Wierzymy, że Pan Bóg uczynił to z tego samego powodu, dla którego pozwolił, aby Łazarz umarł: "Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą" (J 11, 4 - przyp. tłum.).

Dzisiaj mój syn ma rok. Dzięki Ci, Pani Jezu, i wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, Jamesie Fultonie!




Źródło: Ignitum Today

piątek, 7 marca 2014

Wspaniałe wieści z Watykanu

Siedmioosobowa grupa lekarzy pełniących funkcję ekspertów przy Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych jednogłośnie zaaprobowała cud przypisywany wstawiennictwu Czcigodnego Sługi Bożego Fultona J. Sheena uznając, że (opisanego poniżej) uzdrowienia dziecka nie da się wytłumaczyć w naturalny sposób!! Sprawą zajmie się teraz grupa teologów, a następnie kardynałowie i biskupi, którzy doradzają Ojcu Świętemu w sprawach kanonizacyjnych. Módlmy się wszyscy o rychłą beatyfikację arcybiskupa Sheena!

***

16 września 2010 w miejscowości Peoria, w stanie Illinois, w rodzinnej miejscowości arcybiskupa Sheena, po zdrowej ciąży i krótkim, łatwym porodzie, przyszedł na świat chłopczyk uznany za nieżywego. Przez pierwsze 61 minut po narodzinach nie dawał znaku życia i pozostawał bez tętna. Jego maleńkie serce zaczęło bić dopiero wtedy, gdy lekarze Centrum Medycznego św. Franciszka mieli podać jego czas zgonu. Rodzice chłopca, Travis i Bonnie Engstrom, wierzą, że ich syn żyje dzięki wstawiennictwu sługi Bożego, arcybiskupa Fultona J. Sheena.

Arcybiskup Sheen urodził się w El Paso, miejscowości leżącej nieopodal Germantown, w której dorastała Bonnie Engstrom. „Zawsze słyszałam, jak ludzie mówili o nim, że zostanie świętym” – opowiadała. Bonnie dowiedziała się więcej o arcybiskupie Sheenie w trakcie studiów w Centrum Newmana Salve Regina, w College’u Eureka, w której kapłanem był prałat Stanley Deptula, obecny dyrektor Fundacji Arcybiskupa Sheena. W 2010r. miała okazję dowiedzieć się jeszcze więcej o Słudze Bożym Fultonie, gdy pisała wniosek o dofinansowanie Katolickiej Konferencji na temat Godności i Powołania Kobiet (dorocznej imprezy, którą współorganizuje) z funduszu Edukacji Religijnej i Formacji Dorosłych w Wierze, noszącego imię arcybiskupa Sheena. Bonnie, będąca wówczas w szóstym lub siódmym miesiącu swojej trzeciej ciąży, zaczęła modlić się za pośrednictwem arcybiskupa Sheena w intencji pomyślnego przebiegu konferencji, prosiła go też o opiekę nad jej błogosławionym stanem. Gdy wraz z mężem Travisem oglądali filmy z programami arcybiskupa Sheena na youtube, postanowili, że – jeśli ich dziecko okaże się chłopcem – dadzą mu na drugie imię Fulton.

Poród miał miejsce w domu. Gdy chłopczyk przyszedł na świat i nie wykazywał znaków życia, w oczekiwaniu na karetkę, jego ojciec ochrzcił go imionami James Fulton. Bonnie wspomina: „Pamiętam, jak położna przeprowadzała reanimację i modliła się do Fultona Sheena”. 

Chłopczyk wraz z matką zostali przetransportowani do szpitala, gdzie dopiero po 61 minutach od porodu zaczęło bić jego serce. Lekarze twierdzili, że w wyniku tak długiego niedotlenienia musiało nastąpić znaczne uszkodzenie wielu organów chłopca i że wkrótce umrze. Gdy okazało się, że noworodek może oddychać bez respiratora, ostrzegali rodziców, że prawdopodobnie będzie niewidomy, a stopień jego niepełnosprawności będzie znaczny. Mimo obaw lekarzy, James Fulton jest całkowicie zdrowy i rozwija się prawidłowo. Jego matka wierzy, że Chrystus uzdrowił chłopczyka za wstawiennictwem arcybiskupa Fultona J. Sheena, który kontynuuje dzieło ewangelizacji w życiu Jamesa Fultona.

wtorek, 4 marca 2014

Substytut spowiedzi

Kilkadziesiąt lat temu nikt nie wierzył w wyznawanie grzechów, poza Kościołem. Obecnie każdy wierzy w wyznawanie - z tą różnicą: niektórzy wierzą w wyznawanie ich własnych grzechów; inni wierzą w wyznawanie grzechów innych ludzi. Popularność psychoanalizy nieomal przekonała każdego o konieczności czynienia jakiegoś wyznania dla spokoju umysłu. Oto następny przykład tego jak świat, który w dziewiętnastym wieku wyrzucił chrześcijańskie prawdy do kosza, wyciąga je stamtąd w odseparowanej, zeświecczonej formie w wieku dwudziestym, łudząc się jednocześnie, iż dokonał wielkiego odkrycia. Świat odkrył, że w swoim wewnętrznym nieszczęściu nie może się obejść bez pewnego rodzaju oswobodzenia. Kiedy odrzucił spowiedź oraz zaprzeczył istnieniu tak Boga, jak i winy, musiał znaleźć substytut.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: "Footprints in a Darkened Forest", strona nieznana.

sobota, 1 marca 2014

Racjonalizm zaprzecza samemu sobie

Jeszcze sto lat temu racjonalizm upajał się tym, że wyzwolił inteligencję spod zewnętrznej kontroli. Teraz całkowicie zaprzeczył on prawom rozumu i klęka przed ołtarzem sentymentu. Ściągając mitrę z intelektualisty, oderwał mu przy okazji głowę. Nie jesteśmy już ludźmi, lecz zwierzętami. "Czujemy", jak mamy postępować, zamiast to wiedzieć.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: "God and Intelligence", 1949r., str. 213.