piątek, 8 marca 2013

Rola kobiety odpowiedzią na kryzys naszych czasów?

Kto potrafi lepiej stawić czoła sytuacji kryzysowej: mężczyzna czy kobieta? Można analizować to pytanie odnosząc się do rozmaitych kryzysów w historii świata i nie znajdując na nie jednoznacznej odpowiedzi. Najłatwiej znaleźć jest tę odpowiedź na przykładzie największego kryzysu, jakiemu kiedykolwiek świat stawił czoła, czyli ukrzyżowania naszego Boskiego Zbawiciela. W tym ogromnym dramacie jaki rozegrał się na Golgocie uderza jeden fakt: mężczyzna zawiódł. Judasz, który najpierw jadł przy Jego stole, a później odwrócił się od Niego, sparzył Jego usta pocałunkiem, dając dowód tego, że każda zdrada Boskości musi być poprzedzona pewnym znakiem szacunku lub uczucia. Piłat, typowy oportunistyczny polityk, tak się obawiał nienawistnej reakcji swojego rządu, że – mimo iż był przekonany o niewinności tego Człowieka – nie uwolnił Go, lecz skazał Go na śmierć. Annasz i Kajfasz uciekli się do nielegalnych nocnych przesłuchań i nie zawahali się powołać fałszywych świadków. Rozdzierali też swoje szaty, jak gdyby gorszyła ich Jego Boskość. Trzej wybrani Apostołowie, którzy byli świadkami Przemienienia, a zatem – można by się było spodziewać – byli wystarczająco silni, aby znieść skandaliczny widok ubiczowanego Pasterza, spali, gdy byli Mu najbardziej potrzebni. W drodze na Golgotę pewien nieznajomy, jeden z gapiów, którego zaciekawił jedynie dramat Człowieka zdążającego na własną egzekucję, został zmuszony do udzielenia Mu pomocy. Na samej Golgocie obecny był tylko jeden z dwunastu Apostołów, Jan, i można by się zastanawiać, czy przypadkiem nie stał on tam wyłącznie ze względu na obecność Matki Jezusa.

Z drugiej strony, nie zawiodła Go żadna z kobiet. W czasie przesłuchania jedynym głosem podniesionym w Jego obronie jest głos kobiety. Nie bacząc na furię urzędników sądowych, wpada ona do budynku sądu i wzywa swego męża, Piłata, aby nie potępiał „sprawiedliwego człowieka”. W drodze na Golgotę, mimo iż pewien mężczyzna zmuszony jest, by pomóc nieść Krzyż, pobożne kobiety jerozolimskie, nie zważając na drwiny żołnierzy i gapiów, pocieszają Go słowami pełnymi współczucia. Jedna z nich wyciera Jego twarz chustą i odtąd już zawsze nazywana będzie Weroniką, co oznacza „prawdziwy wizerunek”, albowiem wizerunek Chrystusa Zbawiciela odcisnął się na jej chuście. Na samej Golgocie obecne są trzy kobiety o imieniu Maria: Maria z Magdali, która zawsze trwała u Jego stóp i będzie tam znów w Wielkanoc o poranku, Maria żona Kleofasa, matka Jakuba i Jana oraz Maryja Matka Jezusa – trzy rodzaje dusz, które zawsze można znaleźć u stóp Krzyża Chrystusa: pokuta, macierzyństwo i dziewictwo.
Oto jest największy kryzys, jaki kiedykolwiek rozegrał się na ziemi, a kobiety nie zawiodły. Czyżby był to klucz do zrozumienia kryzysu naszych czasów? Mężczyźni rządzą światem, a świat wciąż upada. Te same zalety, w których blasku mężczyzna jaśniał, zdają się obecnie ulatniać. Wyrzeka się on stopniowo pierwszej ze swoich szczególnych zdolności - rozumu - pozwalając filozofii odrzucać podstawowe zasady, prawu - ignorować Odwieczny Rozum stojący za wszystkimi nakazami i legislacją, a psychologii – zastąpić rozum ciemnymi, otchłannymi instynktami piekielnego libido. Druga z jego zdolności, rządzenie, stopniowo zanika, gdyż demokracja staje się arytmokracją, gdzie cyfry i sondaże decydują o tym, co jest dobre, a co złe, a ludzie degenerują się w masy, które nie składają się już ze stanowiących o sobie osób, lecz są grupami sterowanymi przez obce, zewnętrzne siły propagandy. Trzecia z jego zdolności, oddanie sprawom ziemskim i materialnym, zostało tak wypaczone, że materia w postaci atomu jest używana do unicestwiania ludzi, a może nawet doprowadzić świat do punktu, w którym przestanie on istnieć jako „nieistotne, zwiędłe widowisko”. Czwarty z jego atrybutów, bycie dawcą, został przekuty w bycie biorcą – zapomniawszy o Bogu i zakładając, że ten świat to wszystko, uważa on, że powinien wziąć zeń tyle, ile zdoła, zanim umrze jak zwierzę.

Nie oznacza to, że kobieta zachowała zalety swojej duszy w nieskazitelnym stanie; pierwsza byłaby ona skłonna przyznać, że jej życie odbiega od ideału. Gdy smyczek pęknie, skrzypce nie mogą wydawać swych dźwięków. Kobieta naciska na „równość” z mężczyzną, nie w sensie duchowym, lecz tylko odnośnie do prawa do konkurowania z nim w sferze ekonomicznej. Dopuszczając jedyną różnicę, mianowicie własną rolę w prokreacji, która jest zresztą często tłumiona z powodów ekonomicznych, kobieta przestaje być darzona mniejszym lub większym szacunkiem przez „równego jej” mężczyznę. Nie odstępuje on już jej miejsca w zatłoczonym pociągu; ponieważ jest mu ona równa w wykonywaniu pracy, dlaczego nie miałaby zostać Amazonką i walczyć na wojnie ramię w ramię z mężczyzną, dlaczego nie miałaby zostać zbombardowana wraz z mężczyznami w Nagasaki? Wojna totalitarna, która nie czyni różnic między wojownikiem i cywilem, żołnierzem i matką, jest bezpośrednią konsekwencją filozofii, w ramach której kobieta zrzekła się swojej szczególnej przewagi, a nawet prawa, by protestować przeciwko demoralizacji. Nie piszę tego, aby potępić miejsce kobiety w życiu gospodarczym, lecz żeby potępić zaniechanie pełnienia przez nią tych twórczych i inspirujących ról, które są tak bardzo kobiece.  

W tych trudnych czasach należy na powrót wsłuchać się w kobietę. W krytycznym momencie Upadku Człowieka to właśnie kobiecie i jej potomstwu Bóg obiecał wyzwolenie od klęski; w momencie kryzysu, gdy wielu, którym dane zostało Objawienie, zapomniało o nim, i gdy Narody Żydowskie opuścił rozum, to do Kobiety został wysłany Anioł, aby złożyć Jej propozycję wypełnienia obietnicy, by Jej potomstwo stało się Słowem-Człowiekiem w osobie naszego Boskiego Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Jest to fakt historyczny, że kiedykolwiek świat był w niebezpieczeństwie upadku, następował wzrost nabożeństwa do Kobiety, która nie jest zbawieniem, lecz która w nim pośredniczy przyprowadzając swe dzieci na powrót do Chrystusa.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: „Those Mysterious Priests”, St. Pauls, Mumbai, 2009, str. 352-355.