sobota, 16 marca 2013

Czystość - szacunek dla tajemnicy (część 1)

Dwa najczęściej dziś nadużywane słowa to “wolność” i “seks”. Słowo „wolność” często ma oznaczać nieobecność prawa, a słowo „seks” używane jest, aby usprawiedliwić brak wstrzemięźliwości. Czasami oba te słowa stapiają się w jedno, inne słowo, które brzmi „swoboda”. Rozum, który powinien być używany, aby uzasadnić Boże prawo, jest przywoływany, aby usprawiedliwić ludzką samowolę i zmysłowość przy pomocy dwóch złudnych argumentów. Według pierwszego z nich każda osoba musi móc wyrazić samą siebie, a czystość jest negacją samego siebie, zatem jest ona czymś destrukcyjnym dla wolności i osobowości. Drugi argument jest taki, że natura obdarzyła każdego człowieka impulsami i instynktami, a głównym instynktem jest seks. Dlatego każdy powinien podążać za tymi instynktami bez żadnych tabu i bez ograniczeń, które nakładane są przez religię i zwyczaje. W efekcie czystość postrzegana jest jako coś negatywnego i zimnego, jako pozostałość po Purytanizmie, monastycyzmie i po wiktoriańskiej zaściankowości, mimo iż Pan Wszechświata w pierwszym ze swoich Błogosławieństw powiedział: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt. 5:8).

Czystość tak samo służy samowyrażaniu się jak nieczystość, choć czyni to w inny sposób. Istnieją dwa sposoby, na które lokomotywa może wyrazić samą siebie: albo trzymając ciśnienie w granicach, które nałożyli na nią jej projektant i inżynier, albo poprzez wybuch, który spowoduje jej wykolejenie się. Pierwszy sposób samowyrażenia się jest doskonaleniem lokomotywy, drugi zaś – jej zniszczeniem. W podobny sposób człowiek może wyrażać samego siebie albo poprzez posłuszeństwo wobec praw jego natury, albo poprzez zbuntowanie się przeciw nim, który to bunt kończy się zniewoleniem i frustracją. Przypuśćmy, że ten sam argument, który usprawiedliwiać ma zmysłowe wyzwolenie, byłby użyty w wojnie. W tym przypadku żołnierz na froncie, który – usłyszawszy odgłosy pocisku - upuścił swoją broń i uciekł na tyły, zostałby powitany przez swego kapitana przepełnionego nowoczesnym samowyrażaniem się i następującymi słowami: „Odznaczam cię za odrzucenie wiktoriańskich konwencji i skrupułów moralnych. Problem z resztą armii polega na tym, że żołnierze ci nie potrafią wyrazić samych siebie; pokonują swój strach i walczą. Wystąpię o medal dla ciebie, aby uhonorować twoją umiejętność wyrażania swojej osobowości”.

Należy zgodzić się z tymi, którzy mówią: “Bądź sobą”. Pytanie brzmi, kiedy jesteś prawdziwie sobą: gdy jesteś zwierzęciem czy gdy jesteś dzieckiem Bożym? Ci, którzy pokonali własną nikczemność i rozwiązłość, mówią: “Dzięki Bogu, jestem znowu sobą”. To jest prawdziwe samowyrażenie się.

Prawdą jest, że Bóg obdarzył nas naturą wyposażoną w pewne impulsy. Prawdą jest też, że oczekuje On, abyśmy byli posłuszni naturze. Lecz nasza natura nie jest zwierzęca, lecz oparta na rozumie. Ponieważ oparta jest na rozumie, nasze impulsy powinny być używane w sposób racjonalny: dla najwyższych celów, a nie dla najniższych. Wielu mężczyzn ma instynkt łowny i podobny instynkt ma lis, lecz mężczyzna nie powinien iść na polowanie na teściowe. Każdy ma instynkt jedzenia, lecz nikt nie powinien pić kwasu siarkowego. Te podstawowe impulsy używane są zgodnie z rozsądkiem i w ten sposób powinno się również korzystać z impulsu życia. Podobnie jak brud jest materią ulokowaną w niewłaściwym miejscu, tak i żądza jest fizyczną energią [ulokowaną] w niewłaściwym miejscu.

Czystość czasem wydaje się czymś negatywnym, gdyż musi opierać się wielu atakom na nią. Zbyt często ci, którzy są jej największymi obrońcami, przedstawiają ją młodym tak, jak gdyby była ona wyłącznie represją. Ich wykłady na temat czystości uderzają w dwie struny: "Unikaj tego, co nieczyste" i "Naśladuj Najświętszą Maryję Pannę". Pierwsze zdanie sprawia, że młodzi zastanawiają się, dlaczego ich instynkt prokreacji jest tak silny, skoro łączy się z nim zło. Drugie zdanie nie wyjaśnia, w jaki sposób należy naśladować Matkę Najświętszą. Jej ideał jest tak wielki i abstrakcyjny, że zdaje się młodzieży niemożliwym do osiągnięcia. Lecz podobnie jak czysta woda jest czymś więcej niż brakiem nieczystości, czysty diament jest czymś więcej niż nieobecnością węgla, a czysta żywność - czymś więcej niż brakiem trucizny, tak i czystość jest czymś więcej niż brakiem lubieżności. Ponieważ ktoś broni fortecy przed wrogiem, nie wynika z tego, że owa forteca nie skrywa w sobie żadnego skarbu.

Czystość jest szacunkiem okazywanym tajemnicy seksu. W każdej tajemnicy istnieją dwa elementy: jeden widzialny, drugi niewidzialny. Na przykład w Chrzcie świętym woda jest elementem widzialnym, a odradzająca łaska Chrystusa – elementem niewidzialnym. Również seks jest tajemnicą, ponieważ posiada on oba elementy. Seks jest czymś znanym wszystkim, a jednocześnie jest czymś, co jest ukryte przed wszystkimi. Znany element jes taki, że każdy jest albo mężczyzną, albo kobietą. Niewidzialny, ukryty, tajemniczy element seksu to jego zdolność do powoływania nowego życia i branie udziału w stwórczej mocy, dzięki której Bóg stworzył świat i wszystko, co na nim jest. Podobnie jak miłość Boga jest stwórczą zasadą wszechświata, tak  Bóg zapragnął, aby miłość mężczyzny i kobiety stała się stwórczą zasadą rodziny. Owa moc ludzkich istot, aby zrodzić kogoś na ich własny obraz i podobieństwo, jest czym podobnym do stwórczej mocy Boga i związana jest z wolnością, gdyż własny akt stwórczy Boga był aktem dobrowolnym. 



Oddychanie, trawienie i krążenie są w dużym stopniu procesami nieświadomymi i niedobrowolnymi. Procesy te mają miejsce niezależnie od naszej woli, lecz nasza moc “stworzenia” poematu, rzeźby lub dziecka, jest wolna. W tym momencie, gdy narodziła się wolność, Bóg powiedział: „stworzenia, stwarzajcie same siebie”. To Boskie Zlecenie: „wzrastajcie i rozmnażajcie się”, powoływanie nowego życia, jest przekazaniem mocy, dzięki której Bóg stworzył wszelkie życie. Mężczyźni i kobiety zostają zesłani na ten świat nie po to, aby, niczym swawolne dzieci, lekkomyślnie bawić się dźwigniami wszechświata. Ich zadaniem jest dopilnować, aby pochodnia życia, którą Bóg włożył w ich dłonie, płonęła w kontrolowany sposób, dla celu i przeznaczenia ustanowionego przez Boski umysł. Czystość jest szacunkiem okazywanym tajemnicy seksu, a tajemnicą seksu jest moc stworzenia.

Tajemnica mocy stworzenia jest otoczona respektem. Szczególny szacunek okrywa moc bycia współstwórcami z Bogiem w powoływaniu ludzkiego życia. Jest to ów ukryty element, który w szczególny sposób należy do Boga, podobnie jak dzieje się z łaską Boga w sakramentach. Ci, którzy mówią tylko o seksie, koncentrują się na jego fizycznym lub widzialnym elemencie, zapominając o duchowej lub niewidzialnej tajemnicy stwarzania. W sakramentach ludzie dostarczają aktu, chleba, wody i słów; Bóg dostarcza łaski, tajemnicy. W świętym akcie stworzenia życia, mężczyzna i kobieta dostarczają jedności ciała; Bóg dostarcza duszy i tajemnicy. Taka jest tajemnica seksu.

W młodych ludziach ta bojaźń przed tajemnicą objawia się we wstydliwości kobiety, która sprawia, że wzbrania się ona przed przedwczesną lub zbyt ochoczą rezygnacją z własnego sekretu. W mężczyźnie, tajemnica objawia się w jego rycerskości wobec kobiet, nie dlatego iż wierzy on, że kobieta jest fizycznie słabsza, lecz z powodu bojaźni, jaką odczuwa on w obecności tajemnicy. Szacunek, który otacza ową tajemniczą moc pochodzącą od Boga, sprawia, że rodzaj ludzki zawsze czuł, iż ma być ona używana tylko wtedy, gdy zostanie usankcjonowana przez Boga i tylko w określonych stosunkach. To dlatego, tradycyjnie, małżeństwo zostało połączone z określonymi rytami religijnymi, aby świadczyć o fakcie, że moc seksu, która pochodzi od Boga, powinna zostać zaaprobowana przez Boga, gdyż ma ona służyć wypełnianiu Jego stwórczych planów.

Niektórych mocy należy używać wyłącznie w pewnych sytuacjach i związkach. To, co jest legalne w danej sytuacji, jest bezprawne w innej. Człowiek może zabić drugiego człowieka w sprawiedliwej wojnie, lecz nie może tego uczynić prywatnie, jako obywatel. Policjant może zaaresztować kogoś w ramach swoich obowiązków strażnika prawa, gdy ma ku temu nakaz, lecz nie może tego uczynić poza swymi obowiązkami. Podobnie owa „moc stwórcza” mężczyzny i kobiety jest dozwolona w konkretnym związku usankcjonowanym przez Boga, lecz jest bezprawna poza owym tajemniczym związkiem nazywanym małżeństwem.

Czystość jest zatem postrzegana nie jako coś negatywnego; pozytywna czystość jest takim szacunkiem dla tajemnicy mocy stworzenia, że nie zgodzi się na rozdzielenie używania mocy powoływania życia od jej nakazanego przez Boga przeznaczenia. Ludzie czyści w tym samym stopniu nie zgadzają się na rozdzielanie zdolności wzięcia udziału w Boskiej mocy stwórczej, jak nie zgodziliby się użyć noża w celach innych niż te, które nadane mu zostały przez człowieka, na przykład po to, aby zakłuć bliźniego. Rzeczy, które Bóg złączył, ludzie czyści nigdy rozłączają. Nigdy nie użyliby materialnego znaku, aby zhańbić świętą wewnętrzną tajemnicę, podobnie jak nigdy nie użyliby Chleba ołtarza, konsekrowanego Bogu, aby po prostu nakarmić swoje ciało.

Czystość nie jest zatem wyłącznie fizyczną nienaruszonością. W kobiecie czystość to mocne postanowienie, aby nigdy nie używać tej mocy, dopóki Bóg nie ześle jej męża. W mężczyźnie, czystość oznacza silne pragnienie, aby czekać, dopóki Bóg postanowi, że powinien mieć żonę, aby użyć [tej mocy] zgodnie z Bożym przeznaczeniem. W tym sensie prawdziwe małżeństwa zawierane są w niebie, gdyż kiedy niebo je tworzy, ciało i dusza nigdy nie będą dążyć w przeciwnych kierunkach. Fizyczny aspekt, znany wszystkim jako seks, nigdy nie jest oddzielany od tajemniczego, niewidzialnego aspektu, który ukryty jest przed wszystkimi z wyjątkiem tego, który z woli Boga i w czasie, który Bóg wyznaczy, ma współuczestniczyć w Boskim akcie stwórczym. Ludzie czystego serca zobaczą Boga, ponieważ zawsze czynią oni Bożą Wolę. Czystość nie zaczyna się w ciele, lecz w woli. Z woli wylewa się ona na zewnątrz, oczyszczając myśli, wyobraźnię i wreszcie ciało. Czystość cielesna jest efektem lub echem woli. Życie jest nieczyste tylko wtedy, gdy wola jest nieczysta.

Doświadczenie potwierdza definicję czystości jako szacunku dla tajemnicy. Nikt nie jest zgorszony widokiem ludzi jedzących publicznie ani ludzi czytających w autobusie lub słuchających muzyki na ulicach, lecz ludzie ci zgorszeni są sprośnymi widowiskami, rynsztokowymi książkami lub niewłaściwym, publicznym manifestowaniem uczuć. Nie jest tak dlatego, że jesteśmy pruderyjni lub dlatego, że uczyliśmy się w szkołach katolickich, ani dlatego, że nie zostaliśmy jeszcze objęci wyzwalającym wpływem Freuda, lecz dlatego, że te rzeczy dotyczą tajemnicy tak głębokiej, tak osobistej, tak niemożliwej do komunikowania, że nie chcemy oglądać jej w formie zwulgaryzowanej ani nie chcemy, aby spowszedniała. Chcemy widzieć amerykańską flagę powiewającą nad głową bliźniego, lecz nie chcemy widzieć jej pod jego stopami; jest to coś więcej niż tkanina; reprezentuje ona coś niewidzialnego, duchowego: miłość i oddanie dla ojczyzny. Ludzie czyści są zszokowani nieczystością ze względu na prostytucję tego, co jest święte; nieczystość czyni coś, co jest pełne czci, czymś pozbawionym szacunku. Esencją obsceniczności jest obrócenie wewnętrznej tajemnicy w kpinę. We względu na ukrytą obecność daru Bożego w każdej osobie, podobnie jak istnieje ukryta Boska Obecność w Chlebie ołtarza, każda osoba staje się swojego rodzaju niekonsekrowaną hostią. Tak jak dostrzegamy Chleb Aniołów pod znakiem chleba, tak dostrzegamy też duszę i potencjalne współuczestnictwo z Bogiem w akcie stworzenia pod postacią ciała. Podobnie jak katolik pragnie Chrystusowego objęcia w Sakramencie, ponieważ najpierw nauczył się Go kochać jako Osobę, tak szanuje on ciało, ponieważ najpierw nauczył się szanować duszę. W pierwszym przypadku jest to adoracja, a w drugim – czystość.

Nauczyciele, którzy mają nadzieję na to, że uczynią seks “miłym i neutralnym” popadną w jeszcze większe pogmatwanie, gdyż – mimo iż seks jest naturalny, jest też tajemnicą. Nie jest on całkowitością ciała, lecz świętością ciała, a być świętym oznacza żyć w zgodności ze stwórczym przeznaczeniem Boga. Nauczyciele, którzy zakładają, że czystość to ignorancja w sferze życia, są niczym ci, którzy twierdzą, że abstynencja jest ignorancją w sferze pijaństwa.

Patrząc pozytywnie, czystość jest zakrystianinem miłości, szacunkiem oddawanym świętości osoby, hołdem składanym tajemnicy. Nie jest ona wyrzeczeniem się pragnień, jest ona kulturą pragnienia miłości; nie zgadza ona się na to, aby odrzeć materialne znaki i symbole ze świętej treści i znaczenia, którymi Bóg je obdarzył. Czystość jest wizją, dostrzeganiem duszy w ciele, świętym przeznaczeniem ciała. Dziewictwo wśród pogan oznaczało stan ciała, fizyczną nienaruszoność, zachowane odosobnienie i żadna z tych cech nie znajdowała odniesienia do mężczyzny. Dlatego poganie nigdy nie gloryfikowali dziewiczych mężczyzn, a jedynie dziewicze kobiety. Lecz w chrześcijaństwie dziewictwo przestało oznaczać fizyczną nienaruszoność, zaczynając oznaczać jedność. Oznaczało ono nie rozdzielenie, lecz związek, nie tylko z wolą drugiej osoby, lecz również z Wolą Boga.

Święte Słowo Boga mówi nam: „Nie jest dobrze, aby mężczyzna był sam” (Rdz 2:18). Szczęście narodziło się jako bliźniak. Nie może istnieć miłość bez drugiej istoty. Również czystość ma swój związek, a mianowicie związek z Wolą Boga, z którego wypływa świętość osoby. Nawet osoby najbardziej czyste nigdy nie postrzegały czystości jako izolacji, negacji czy odosobnienia. Dotykamy tutaj sposobu, w jaki Matka Najświętsza jest przykładem czystości. Matka Najświętsza poświęciła Swoje dziewictwo Bogu, gdyż była Ona zakochana nie w tym, co można pokochać, ale w Miłości. Gdy Anioł zwiastował Jej, że miała się stać Matką Boga poprzez moc Ducha Świętego, Jej czystość intencji pozostała całkowicie niezmieniona, gdyż dzięki Bożej Woli, dziewica mogła stać się matką. Czegokolwiek Wola Boża by nie zarządziła, byłoby to dla Niej najdroższym przykazaniem. Jej dziewictwo znalazło nowy sposób ekspresji, a mianowicie w zrodzeniu Syna, zamiast w niezrodzeniu nikogo.

To, co współczesny świat nazywa “seksem”, ma dwie strony: jedna strona jest osobista, druga jest społeczna. Bóg skojarzył osobistą przyjemność z dwoma aktami niezbędnymi dla życia: jedzeniem i prokreacją. Pierwszy akt jest niezbędny dla indywidualnego istnienia; drugi akt jest niezbędny dla społeczeństwa. Zamiarem Boga nigdy nie było oddzielenie osobistej przyjemności płynącej z obu aktów od ich celu. Byłoby czymś złym najpierw jeść, a potem drażnić gardło, aby zrzucić to, co się zjadło, ponieważ jedzenie ma szczególną funkcję, którą jest zachowanie życia. W podobny sposób byłoby czymś niewłaściwym powiedzieć, że „seks” jest rzeczą czysto osobistą, gdy jest on rzeczą głównie społeczną. Jego funkcja jest w oczywisty sposób społeczna, chyba że wypaczy ją perwersyjna wola człowieka. Osobista przyjemność męża i żony jest „słodką pułapką” Boga, aby dopełnić Jego stworzenia. 

c.d.n.



Arcybiskup Fulton J. Sheen



Źródło: “Three to Get Married”, 1951r., strona nieznana.