środa, 6 czerwca 2012

Możemy nienawidzić Prawdy i lękać się Dobra

Zło działa w nas. Miłość maleje. A potem wahamy się przed zmianą samych siebie. Święty Tomasz mówi, że możemy nienawidzić Prawdy i lękać się Dobra. Możemy nienawidzić Prawdy, gdyż oznacza ona zmianę. Z tego powodu często odrzucamy prawdę, którą ktoś wypowiada o nas samych. Racjonalizujemy to, co zrobiliśmy. Trzymamy się z dala od lekarza, aby nie znalazł on raka. Nie chcemy znać prawdy. Lubimy słuchać o akcjach społecznych i o problemach natury moralno-politycznej, ale nie mamy ochoty słuchać prawdy o nas samych. Prawda boli.
Lękamy się Dobra, ponieważ lubimy zachowywać swoje własne standardy. Oddaliliśmy się od standardów Chrystusa, przyjmując standardy świata. Nie pytamy samych siebie: „czy to spodoba się Chrystusowi?”, lecz „czy to spodoba się światu?”. I będziemy ubierać się i działać w sposób, który nie odizoluje nas od świata; pragniemy być ze światem. Poślubiamy tę epokę, aby owdowieć w epoce następnej. Przejmujemy jej gadulstwo, jej trendy. To jest właśnie przyczyna tak wielkiej niestabilności w dzisiejszym Kościele: piasek, po którym chodzimy, jest ruchomy. Zrezygnowaliśmy ze skały, którą jest Chrystus.
Arcybiskup Fulton J. Sheen

wtorek, 5 czerwca 2012

Im starsi jesteśmy, tym lepiej widzimy samych siebie

Gdy jesteśmy młodzi, myślimy, że jesteśmy fantastyczni. Gdy jesteśmy starsi, jesteśmy pewni, że tak nie jest. Gdy cudzołożnica stała przed Zbawicielem, owa kobieta, którą ludzie chcieli ukamienować, któż odszedł pierwszy? Najstarszy. „Zaczęli odchodzić, począwszy od najstarszego”. Gdy zaczynamy się starzeć, pojmujemy, że zrobiliśmy niewiele w służbie innym. Jestem kapłanem od pięćdziesięciu pięciu lat, za które dziękuję Bogu. Trzydzieści lat temu we własnym przekonaniu szło mi o wiele lepiej niż myślę o tym teraz. Teraz czuję, że zrobiłem tak niewiele.
Arcybiskup Fulton J. Sheen

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Przebaczenie

Jeden z najbardziej podniosłych opisów przebaczenia, jakie kiedykolwiek czytałem, pochodził z ust pewnego rosyjskiego biskupa, który niedawno został skazany na śmierć przez komunistyczne władze sowieckie. Jego ostatnie słowa, które wypowiedział do swoich oprawców, brzmiały: „Ojcze Niebieski, ofiaruję śmierć Twojego Syna za grzechy tych ludzi i za moje własne grzechy. W dniu Sądu, gdy ci ludzie staną przed Tobą, Aniołowie spytają: ‘O co są oni oskarżeni?’ Nie będzie nikogo, kto obciążyłby ich winą, albowiem już zostały im one przebaczone”.
Święty Tomasz Morus wypowiedział przed śmiercią podobne słowa. Było tam dwóch upadłych kapłanów, którzy przyszli na jego egzekucję. Powiedział do nich: „Poproszę dobrego Pana, aby Wam odpuścił, a wtedy nie zostaniecie oskarżeni, lecz wszyscy spotkamy się z wielką radością w Niebie”.
Arcybiskup Fulton J. Sheen

niedziela, 3 czerwca 2012

Sędzia i jego syn

Wyobraź sobie sędziego, mającego przed sobą własnego syna, który popełnił morderstwo. Nie ma wątpliwości co do tego, że syn jest winny. Ojciec-sędzia, zobowiązany do tego, aby czynić zadość sprawiedliwości, skazuje syna na śmierć. Oto jest sprawiedliwość. Następnie mówi on do syna: „A teraz ja zajmę twoje miejsce. Umrę za ciebie”. To byłoby miłosierdzie. Lecz nie jest to pełen obraz.
Przypuśćmy, że w momencie, w którym syn został skazany na śmierć, zamordowany przez niego chłopiec wszedłby żywy do sali sądowej.  Syn powiedziałby: „Jak możesz skazywać mnie za morderstwo? Powiedziałeś, że zabiłem tego chłopca. Spójrz, on żyje. Jestem niewinny, musicie mnie uwolnić”. Oto jest właśnie sytuacja, w jakiej się znajdujemy. Byliśmy winni grzechu, lecz nasz Pan powstał z martwych, wziął naszą winę na siebie i zmył ją. I teraz możemy mówić: „Widzisz? On żyje, On nie umarł, a ja jestem wolny”. To właśnie po to On przyszedł.
Arcybiskup Fulton J. Sheen

sobota, 2 czerwca 2012

Jak działa Bóg?

Bóg działa w twojej duszy. Jego działanie nie przypomina klucza w zamku; działa On w sposób mniej widoczny niż ojciec, który wpływa na syna, lecz Jego miłość przemawia do naszej wolności w tych samych tajemniczych słowach Ja i ty, którymi posługują się dwa serca. Ponieważ Bóg jest ucieleśnieniem miłości, Jego miłość inspiruje cię, abyś stał się tym, kim masz być: wolnym człowiekiem w najwyższym tego słowa znaczeniu. Im bardziej dajesz się prowadzić Bożej miłości, tym bardziej stajesz się sobą, a wszystko to dzieje się bez uszczerbku dla twojej wolności.
Arcybiskup Fulton J. Sheen

piątek, 1 czerwca 2012

Duch Święty działa w dwóch sercach

Douglas Hyde, który był wydawcą komunistycznej gazety Daily Worker, opowiedział mi, że on i jego żona (która była współwydawcą) słuchali pewnego wieczoru przez brytyjskie radio sowieckiego ministra spraw zagranicznych, Litwinowa. Nagle jego żona wstała, wyłączyła radio i powiedziała: „Nie sądzę, że on pragnie pokoju. On pragnie wojny. On tylko mówi o pokoju”.

Jej mąż odpowiedział: „Nie mów w ten sposób. Nie mówisz jak komunistka”.

Odrzekła: „Nie obchodzi mnie, jak mówię, po prostu nie sądzę, że on pragnie pokoju”.

„Jeśli będziesz nadal mówiła w ten sposób” – powiedział - „będę musiał donieść na ciebie do partii i zostaniesz ukarana”.

„Donieś na mnie, nic mnie to nie obchodzi” – odparła.

„Czy wiesz, jak brzmi to, co mówisz?” – powiedział – „mówisz, jakbyś chciała zostać katoliczką”.

„Jestem katoliczką” – odrzekła.

„Ja też jestem katolikiem” – wyszeptał jej mąż. Oto mieliśmy dwoje ludzi wydających komunistyczną gazetę, a Duch Święty działał w nich oddzielnie przemieniając ich serca i doprowadzając ich oboje w końcu do Kościoła.

Arcybiskup Fulton J. Sheen