poniedziałek, 19 listopada 2012

Chodzenie po wodzie

Po tym, jak Jezus dokonał rozmnożenia chlebów i ryb w Kafarnaum, udziałem apostołów stał się nieoczekiwanie zachwyt, jakim zaczęły Go darzyć tłumy. Dla apostołów było czymś wspaniałym widzieć, jak nasz Pan został obwołany królem i prorokiem. Ponieważ apostołowie zarazili się tym entuzjazmem, Pan nakazał im przedostać się na drugą stronę jeziora. Nie chciał On, aby ulegli zepsuciu. Zaczęli wiosłować przez jezioro, a nasz Pan wspiął się na szczyt góry. Nadeszła noc i rozpętała się burza z opadami deszczu i mgłą. Była trzecia nad ranem, a apostołowie wiosłowali pod wiatr i byli przerażeni. Nasz Pan obserwował ich przez cały czas. Wreszcie przyszedł do nich po wodzie. Oni Go nie poznali.




Myśleli, że była to zjawa, duch. Święty Marek tłumaczy nam, dlaczego: nie zrozumieli oni cudu z bochenkami chleba. Nie pojęli niewidzialnej obecności Chrystusa w chlebie życia. W ich strachu nasz Zbawiciel uspokajał ich: "Nie lękajcie się, to Ja jestem". Wtedy do głosu przychodzi impulsywność wielkiego człowieka, głupca: "Panie, każ mi przyjść do siebie po wodzie". Cóż za głupota - chodzić po wodzie. Czy możesz sobie wyobrazić, co działo się w łodzi, gdy Piotr podniósł swą prawą nogę, aby postawić ją na wodzie? Tomasz zapewne powiedział do niego: "Jesteś w stanie uwierzyć w cokolwiek, Piotrze". Lecz on szedł, on naprawdę szedł po wodzie. Szedł, ponieważ Pan powiedział "Przyjdź, przyjdź". Uwierz w nieprawdopodobne, a możesz dokonać niemożliwego. To nasz brak wiary nas powstrzymuje, podobnie jak stało się to z Piotrem. Dlaczego zaczął tonąć? Ewangelia podaje nam przyczynę. Uwzględnił obecność wiatrów, zaczął czytać wyniki badań; dowiedziono w nich statystycznie, że 99,4% ludzkości nie może chodzić po wodzie. Wszelkie niedowiarstwo było w wiatrach. Odwróciwszy swe oczy od Chrystusa, Piotr zaczął tonąć.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: "Through the Year with Fulton J. Sheen", 1985r. str. 184-185.