wtorek, 17 stycznia 2012

O tym, jak zawiodłem w miłości

Opowiem wam o tym, jak raz upadłem. Upadałem wiele razy, lecz ten przypadek był szczególnie istotny. Odwiedzałem trędowatych w miejscowości Biluba, w Afryce. Miałem ze sobą 500 srebrnych krucyfiksów wysokich na ok. dwa cale. Zamierzałem wręczyć po krucyfiksie każdemu z trędowatych. Pierwszemu, który do mnie podszedł, choroba wyżarła lewe ramię. Podniósł do góry kikut; wokół niego owinięty był różaniec. Wyciągnął do mnie swą prawą dłoń - była to najbardziej odrażająca, cuchnąca, najwstrętniejsza masa rozkładającego się ciała, jaką kiedykolwiek widziałem. Uniosłem krucyfiks ponad jego dłoń i upuściłem go. Został on pochłonięty przez ten wulkan trądu. I nagle okazało się, że w obozie tym było 501 trędowatych, a ja byłem tym pięćsetpierwszym, albowiem wziąłem ów symbol, w którym Bóg utożsamił się z człowiekiem i odmówiłem utożsamienia się z kimś, kto wewnętrznie był tysiąc razy lepszy ode mnie. Wtedy zdałem sobie sprawę z okropnej rzeczy, jaką uczyniłem. Zanurzyłem moje palce w dłoni tego człowieka, wyciągnąłem krucyfiks i wręczyłem mu go, czyniąc podobnie z pozostałymi trędowatymi. Od tego czasu nauczyłem się kochać ich przez dotyk, zgodnie z zasadą wcielenia.



Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: "Through the Year with Fulton Sheen", 1985r., strona nieznana.