wtorek, 29 listopada 2011

Rozwód

Kiedy Pana Jezusa zapytano o rozwód, odparł: „Dlatego mówię wam: Jeśli ktoś
porzuca żonę […], a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze
za żonę, popełnia cudzołóstwo” (Mt 19,9). Te słowa brzmią jak srogi osąd
naszej cywilizacji, w której jedno na cztery małżeństwa kończy się rozwodem
i często osoby rozwiedzione zawierają kolejne małżeństwa. Rozwód jest złem
nie tylko dla katolika (choć dla katolików rozwody są szczególnie szkodliwe).
Rozwód to naruszenie Boskiego prawa, naturalnego prawa ustanowionego
przez Boga, zarówno w wypadku Tybetańczyka, muzułmanina, Hotentota,
jak i chrześcijanina.


(tłum. Justyna Łobaszewska)

poniedziałek, 21 listopada 2011

Psychologia naszej przeciętności

Obawiamy się dobroci Chrystusa. Pamiętam, że gdy byłem chłopcem i bolał mnie ząb, wolałem pójść z tym do mojej babci, a nie do mojej mamy. Wybierałem babcię, gdyż dawała mi olejek goździkowy i obkładała nim mój ząb, aby złagodzić ból. Gdybym poszedł do mojej mamy, zaprowadziłaby mnie ona do dentysty, który zacząłby badać mój ząb; byłem absolutnie pewny, że odkryłby on, iż coś jest z nim nie tak i zadałby mi niewielki ból. Obawiałem się dobroci. Oto psychologia naszej przeciętności. 


Arcybiskup Fulton J. Sheen

sobota, 19 listopada 2011

Zaniechanie wynagrodzenia

Rozmawiałem z młodą kobietą, która od dwudziestu jeden lat leżała w żelaznym płucu*. Jedyną częścią ciała, którą mogła poruszać, była jej głowa. Powiedziała mi, że tydzień wcześniej odwiedziło ją sześciu seminarzystów. Oznajmili jej, że wkrótce zostaną wyświęceni na księży. Powiedziała im: "Mam nadzieję, że zostaniecie również wyświęceni na ofiary. Nasz Zbawiciel nie tylko był kapłanem, był również ofiarą, gdyż wydał samego siebie za innych. Wy również musicie to uczynić". Odpowiedzieli jej, że nasz Pan nie chciał, aby cierpieli. Odrzekła im: "Młodzieńcy, nakładacie na mnie ogromną, dodatkową pokutę, którą muszę cierpieć, aby uczynić was godnymi waszego kapłaństwa". Dopełniała ona w swoim ciele tego cierpienia, którego im brakowało. Ci z nas, którzy mają wiarę, powinni zacząć przywracać ideę wynagrodzenia. 

Arcybiskup Fulton J. Sheen

* Żelazne płuco - rodzaj respiratora

czwartek, 17 listopada 2011

Dwustu mężczyzn i jedna Kobieta

Głosiłem kiedyś rekolekcje dla trapistów z Klasztoru Getsemani w Kentucky. W tym czasie przebywało tam ponad 200 mnichów. Pod koniec Komplety*, gdy kaplica pogrążona była w ciemnościach nocy, zaintonowali Salve Regina. Na końcu tej ogromnej kaplicy znajdował się wielki witraż. Gdy pojawiły się na nim blade promienie światła, okazało się, że był to wizerunek Najświętszej Maryi Panny otoczonej przez grono świętych. Gdy tak śpiewali, oblewało Ją coraz więcej promieni słonecznych, aż zdawało się, że stoi tam żywa. Nigdy nie widziałem tylu mężczyzn zakochanych w jednej Kobiecie. Ich śpiew na chwałę tej Kobiety sprawiał, że serce rozpierała ogromna radość. Ten śpiew to moje bardzo szczęśliwe wspomnienie. 


Arcybiskup Fulton J. Sheen


* w angielskim oryginale Compline; prawdopodobnie Arcybiskupowi chodziło jednak o Jutrznię. 

środa, 16 listopada 2011

Prawdziwi chrześcijanie

Całkiem niedawno temu grupa sowieckich żołnierzy wdarła się do stodoły i zastała tam setki modlących się ludzi. Powiedzieli im: "Łamiecie sowieckie prawo. Modlitwa jest zabroniona. Macie pięć minut na opuszczenie stodoły. Wszyscy, którzy zostaną, będą rozstrzelani!". Wyszły dwie osoby. Sowieccy żołnierze opuścili broń i powiedzieli: "My także chcemy zostać chrześcijanami. Chcieliśmy się tylko upewnić, że wy naprawdę jesteście chrześcijanami".


Abp. Fulton J. Sheen

wtorek, 15 listopada 2011

Choroba i lekarstwo

Wyobraźmy sobie wielką zarazę, która ogarnęła większą część globu. Pewien doktor wynalazł w swoim laboratorium skuteczne lekarstwo na tę zarazę i uczynił je dostępnym dla wszystkich. Niektórzy ludzie skorzystali z tego lekarstwa, a inni nie. Ci ostatni mówili: "Skąd mogę wiedzieć, czy jego lekarstwo jest skuteczne? Sam się wyleczę!". Czyż ludzie ci nie byli potencjalnie uratowani? Z całą pewnością nie było winą tego naukowca, że nie zostali uleczeni. Oni sami byli sobie winni. Podobnie jest z Chrystusem. Przyniósł On zbawienie wszystkim ludziom. Tylko od nas zależy, czy odnajdziemy w Nim to zbawienie. 


Arcybiskup Fulton J. Sheen

niedziela, 13 listopada 2011

Chłopiec w konfesjonale

Nawet jeśli twierdzimy, że nie wierzymy, mimo wszystko doświadczamy moralnych skutków winy. Jeden z francuskich arcybiskupów, arcybiskup Paryża, parę lat temu wygłosił kazanie, w którym powiedział: "Wiele lat temu kilku chłopców przyszło do katedry Notre Dame, stanęli przed konfesjonałem i licytowali się: 'Który z was jest na tyle odważny, żeby wejść do środka i odbyć udawaną spowiedź? Temu, kto się na to odważy, damy dziesięć franków!' Jeden z chłopców powiedział, że wejdzie do konfesjonału i to zrobi. Wszedł zatem, odbył udawaną spowiedź i dostał pokutę. Wrócił do chłopców i poprosił o dziesięć franków. Powiedzieli mu: 'Nie odmówiłeś pokuty. Musiałeś ją otrzymać. Jaką pokutę ci zadano?'. Podszedł więc do balasek, ukląkł przed Krucyfiksem, podniósł pięść i powiedział do naszego Pana na krzyżu: 'Umarłeś za mnie, lecz ja mam to w...' - nie mógł dokończyć zdania". Arcybiskup zakończył kazanie mówiąc:  "Ja jestem tym chłopcem"


Arcybiskup Fulton J. Sheen

sobota, 12 listopada 2011

Wyzwolenie

Maryja mogłaby nas uczyć o wyzwoleniu. Wyzwolenie jest nie tylko od czegoś, jest ono również do czegoś. W czasach Najświętszej Maryi Panny żyła inna kobieta, która wierzyła w zły rodzaj wyzwolenia; była to Herodiada. Wierzyła ona przede wszystkim w wyzwolenie od męża, aby móc żyć z tyloma mężczyznami, z iloma chciała. Po drugie, nie wierzyła ona w moralny trening dla swoich dzieci, gdyż nauczyła swą córkę, jak być kusicielką. Po trzecie wreszcie, nienawidziła religii, gdyż zgładziła Jana Chrzciciela. Nie jest to ten rodzaj wyzwolenia, który reprezentowała Matka Zbawiciela. 


Arcybiskup Fulton J. Sheen

czwartek, 10 listopada 2011

Słowo do ateistów

Na krzyżu nasz Pan przemówił do ateistów, do komunistów, do agnostyków, do niewierzących, do odszczepieńców, do tych wszystkich, którzy przeżywają wewnętrzne piekło - w szczególności do tych, którzy mieli Wiarę i ją utracili. Piekło nie zaczyna się w przyszłym świecie. Zaczyna się ono tutaj. W jaki sposób ateista, agnostyk lub niewierny mógłby zostać zbawiony, jeśli Pan na krzyżu nie podjąłby środków, aby odkupić ich wszystkich? Nasz Zbawiciel podjął się zatem cierpieć ową samotność, izolację i oddzielenie od Boga, które są udziałem wszystkich ateistów. Zgodził się zatem trwać bez jakiegokolwiek Boskiego pocieszenia i znaleźć się na skraju piekła, aby poczuć, jak to jest być potępionym. W owym momencie, kiedy słońce się zaćmiło, jakby samo wstydziło się rzucać promienie na zbrodnię bogobójstwa, nasz Pan w ciemnościach tego dnia przyoblekł swą duszę w ciemność i w zadośćuczynieniu za wszystkich ateistów zawołał: "Boże Mój, Boże Mój, czemuś Mnie opuścił?" Ten czyn pozwolił Breżniewowi zbawić swoją duszę, o ile tylko Breżniew usłyszał to wołanie. Nasz Pan doświadczył piekła Voltaire'a, Camusa, Sartre'a, Juliana Apostaty i tych wszystkich, którzy wyparli się swego Boga. Od tego czasu wystarczy tylko, że zawołają do Niego, aby zostali zbawieni. Ale muszą zawołać.  


Arcybiskup Fulton J. Sheen

środa, 9 listopada 2011

Kim są "oni"?

Nie mogę sobie doprawdy wyobrazić niczego zimniejszego i  bardziej niewolniczego, niczego bardziej paraliżującego dla ludzkiego rozumu i bardziej destrukcyjnego dla wolności niż to coś, przed czym miliony ludzi kłaniają się każdego dnia, mianowicie ów straszny, anonimowy autorytet "onych". "[Oni] mówią". "[Oni] mówią, że tego roku modny jest kolor zielony". "[Oni] mówią, że Katolicy mają nabożeństwo do Maryi". "[Oni] mówią, że tego roku nosi się krótsze włosy". "[Oni] mówią, że Freud to jest to". Kim są oni? Niezliczeni niewolnicy i marionetki kłaniają się każdego dnia przed owym niewidzialnym, tyrańskim mitem onych. Nic dziwnego, że pojawili się dyktatorzy, którzy uosabiają to straszne zniewolenie. Te miliony nie zaakceptują autorytetu Chrystusa, który powstał z martwych, który żyje w Kościele. My wiemy, komu jesteśmy posłuszni. Te miliony nie wiedzą, kogo słuchają. Nie są w stanie wskazać żadnych osób lub przedmiotów stojących za tym okropnym, anonimowym oni. Lecz dzięki Bogu my wiemy. Jesteśmy posłuszni naszemu Panu w Kościele.


Arcybiskup Fulton J. Sheen

wtorek, 8 listopada 2011

Sakrament i architektura

Czy zauważyliście kiedyś, jak bardzo współczesna architektura pozbawiona jest dekoracji? W jakim kontraście stoi ona wobec katedr, w których znaleźć było można wszystko, nawet krowy i anioły, czasem również małe diabły wyglądające zza węgła! Dawna architektura zawsze wykorzystywała rzeczy materialne jako symbole spraw duchowych. Dzisiaj nasza architektura jest nudna, nic tylko stal i szkło, prawie jak pudełko krakersów. Dlaczego tak jest? Ponieważ nasi architekci nie mają do przekazania żadnego duchowego przesłania. Materiały budowlane są tylko materiałami, niczym więcej, stąd brak detalu, brak doniosłości, brak znaczenia, brak duszy. Zastanawiam się, czy detal i dekoracja w architekturze nie zanikły w świecie w tym samym czasie, w którym zanikła uprzejmość. Z całą pewnością nie jesteśmy w tym stuleciu tak uprzejmi, jak byliśmy w innych stuleciach. Prawdopodobnie przyczyną jest to, że nie wierzymy już, iż ludzie mają dusze. Są po prostu innymi zwierzętami i dlatego powinni być traktowani jako środek do realizacji naszych celów. Gdy uwierzysz, że obok ciała istnieje też dusza, zaczynasz nabierać wielkiego szacunku wobec osoby.


Arcybiskup Fulton J. Sheen

poniedziałek, 7 listopada 2011

To nie jest pamiątka

Msza święta nie jest pamiątką. Gdy idziesz na Mszę świętą, to nie jest to samo, co pójście, na przykład, na wzgórze Golgoty, oderwanie kawałka skały i powiedzenie: "to jest pamiątka z miejsca, na którym umarł nasz Pan". Nie, Msza święta jest wizją, jest ona akcją w czasie i w wieczności. Jest ona akcją w czasie, gdyż ma ona miejsce na naszych oczach, na ołtarzu. Jest ona również akcją w wieczności, jeśli chodzi o jej zbawczą wartość. Wszystkie zasługi śmierci, zmartwychwstania, wniebowstąpienia i uwielbienia naszego Pana odnoszą się do nas. Jednoczymy się z tym wielkim aktem Miłości. Msza święta nie jest zatem pamiątką odrębną od krzyża. Jeśli w trakcie Mszy świętej zamkniemy oczy i skoncentrujemy się na jej tajemnicy, znajdziemy się u stóp krzyża wraz z Maryją, Marią Magdaleną i świętym Janem.


Arcybiskup Fulton J. Sheen

niedziela, 6 listopada 2011

Słowo do nienawistników

Nasz Pan przemówił z Krzyża do tych, którzy Go nienawidzili, albowiem na świecie są masy tych, którzy nie mogą ścierpieć Jego imienia. Rzucili Mu wyzwanie. Powiedzieli: "jeśli jesteś Synem Boga, zejdź z krzyża." Zejdź i uwierzymy. Jasne, że uwierzą. Uwierzą we wszystko, tylko nie w Krzyż, nie w umartwienie i w zaparcie się samego siebie. Zawiśnięcie na krzyżu nie jest oznaką słabości - to posłuszeństwo wobec prawa ofiary. Gdyby [Chrystus] zszedł z krzyża, nigdy by nas nie zbawił. Jest rzeczą ludzką zejść z krzyża; wisieć na krzyżu - jest rzeczą Boską. Jest zatem wielu, którzy mówią: "Uwierzę we wszystko, uwierzę, że jest Bogiem, uwierzę w Jego Kościół i w Jego Papieża, byle nie w Krzyż, byle nie w Ofiarę". To wszystko. George Bernard Shaw powiedział [o Krzyżu]: "To właśnie jest przeszkoda, która blokuje drogę." Jasne, że blokuje drogę. Blokuje drogę do piekła. A nasz Pan modlił się jedynie o przebaczenie dla nich. Powiedział: "Ojcze, przebacz im, albowiem nie wiedzą, co czynią". To nie mądrość zbawia, a ignorancja. Gdybyśmy wiedzieli, co czyniliśmy, gdy ukrzyżowaliśmy Pana, nigdy nie zostalibyśmy zbawieni. Tylko w stanie ignorancji odnośnie do tego, co czynimy, gdy Go krzyżujemy, możemy znaleźć się wśród tych, którzy usłyszą okrzyk "przebacz im".

Arcybiskup Fulton J. Sheen

sobota, 5 listopada 2011

Wszyscy jesteśmy grzesznikami

Pewnego razu głosiłem rekolekcje w więzieniu o szczególnie zaostrzonym rygorze, w którym było osadzonych 1979 więźniów. Wszyscy z nich myśleli oczywiście, że ja noszę biały kapelusz, a oni - kapelusze czarne*; że oni są źli, a ja jestem dobry. Od jakich słów mogłem zacząć moje kazanie? Rozpocząłem je w ten sposób: "Panowie, chcę, abyście wiedzieli, że istnieje między wami a mną jedna ogromna różnica. Wy zostaliście schwytani, a ja nie". Innymi słowy, wszyscy jesteśmy grzesznikami.

Arcybiskup Fulton J. Sheen


* Pojęcie pochodzi ze starych westernów, w których czarne charaktery nosiły czarne kapelusze, a pozytywni bohaterowie - kapelusze koloru białego.

piątek, 4 listopada 2011

Czy sprzedałeś Chrystusa?

Judasz poszedł do Sanhedrynu, najwyższej rady miasta i spytał: "co mi dacie?". Wszystko co złe, zaczyna się od "daj mi". Syn marnotrawny, gdy opuszczał dom, powiedział "daj mi"."Co mi dacie, jeśli wam Go wydam?". Porozmawiali ze sobą i uzgodnili zapłatę równą cenie niewolnika. Ile był wart nasz Pan? Trzydzieści srebrników. Był zatem jak niewolnik. Greckie słowo oznaczające niewolnika to doulos. Pojawia się ono w Nowym Testamencie ponad czterdzieści razy. Niewolnik robi dwie rzeczy: wykonuje ciężką pracę, wykonuje też brudną pracę, nawet taką, jaką jest dźwiganie grzechów ludzkości. Zatem cena została uzgodniona; uzbierali trzydzieści srebrników i wrzucili je po jednym na dłoń pobłogosławioną niegdyś przez Pana, gdy Judasz został powołany, by zostać apostołem. Judasz wyszedł unosząc swoich trzydzieści srebrnych monet.

Pamiętaj, że możesz sprzedać naszego Pana, lecz nigdy Go nie kupisz. Gdy sprzedajemy naszego Pana, nabieramy wstrętu do samych siebie, tak jak Judasz, który wrócił [do Sanhedrynu] ze swoimi pieniędzmi i rzucił im je w twarz, krzycząc: "zdradziłem niewinną krew!". Zastanów się nad swoim życiem. Ile razy sprzedałeś Chrystusa?

Arcybiskup Fulton J. Sheen

czwartek, 3 listopada 2011

Tylko jeden Kościół

Kto wpadł na pomysł, że istnieją dwa rodzaje Kościoła: instytucjonalny i charyzmatyczny? Nie możesz mieć ciała bez duszy. Nie możesz mieć duszy bez ciała. Istnieje tylko jeden Kościół i jest on ciałem Chrystusa. Ponieważ Chrystus żyje w swoim Kościele, słuchamy Kościoła i dbamy o Kościół. Nie buntujemy się przeciw Kościołowi. Kochamy Kościół, gdy przemawia on ustami Piotra. Jak powiedział G.K. Chesterton: "Wolę, abyśmy mieli Papieża, który ma rację, gdy świat się myli, niż Papieża, który ma rację, gdy świat ma rację". Gdy świat się myli, mamy przewodnika. Jest to wielce pocieszające.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

środa, 2 listopada 2011

Na co zasługujesz?

Spójrz w głąb własnego serca. Ja spojrzałem w głąb swojego. Doznałem ogromnego cierpienia w ciągu osiedziesięciu trzech lat mojego życia - cierpienia fizycznego i innego cierpienia. Nigdy nie powinno się ono przytrafić, a tymczasem trwało przez wiele lat. Niemniej, gdy spoglądam wstecz, wiem doskonale, że nigdy nie otrzymałem kary, na którą zasłużyłem. Bóg był dla mnie łagodny. Nie nałożył na mnie ciężarów, które równałyby się moim upadkom. Jeśli spojrzymy w głąb naszych dusz, dojdziemy, wydaje mi się, do podobnych wniosków, gdyż Bóg przemawia do nas w różny sposób. Jak określił to C.S. Lewis: "Bóg szepcze do nas w przyjemnościach, mówi do nas w naszym sumieniu, i krzyczy do nas w bólu". Ból jest megafonem Boga. I odwrotnie niż fale, które marszczą się na strumyku, lub które widzisz, gdy wrzucasz kamień do stawu, fale bólu, zamiast rozchodzić się do odległych brzegów, zbliżają się coraz bardziej, aż dochodzą do centralnego punktu, w którym jest coraz mniej świata zewnętrznego, a tylko samo sedno. Nie ma tam już ego, zostaje tylko prawdziwa osoba, prawdziwe ja. I wtedy znajdujemy się sam na sam z Bogiem. To właśnie dzieje się w bólu.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

wtorek, 1 listopada 2011

Czy Krucyfiks coś dla nas znaczy?

Ten srebrny krucyfiks, który noszę, noszę w ramach zadośćuczynienia. Pewnego dnia byłem w żydowskim sklepie jubilerskim w Nowym Jorku; znałem tego jubilera od dwudziestu lub dwudziestu pięciu lat. Powiedział do mnie: "Mam dla ciebie trochę srebrnych krucyfiksów." Podał mi torbę wypełnioną srebrnymi krucyfiksami, było ich ponad sto. Spytałem: "Skąd je wziąłeś?". "Och" - odpowiedział - "od zakonnic, przyniosły je i powiedziały: 'nie będziemy już nosić krucyfiksu, za bardzo oddziela nas od świata. Ile nam za nie zapłacisz?' ". Jubiler powiedział: "Odważyłem im trzydzieści srebrnych monet". Później spytał mnie: "Co jest nie tak z twoim Kościołem? Myślałem, że krucyfiks coś dla was znaczy." Opowiedziałem mu zatem, co było nie tak. Trzy miesiące później przyjąłem go na łono Kościoła.

Arcybiskup Fulton J. Sheen